środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 9: Reth Firehart


Torba okazała się zapełniona ubraniami, rozmiarami pasującymi na moją sylwetkę – zrozumiałam więc, że Mistrz Jue planował mi je przekazać. Ułożenie wszystkiego w szafie zajęło mi kilkanaście długich minut, co kazało mi się zastanowić, ile pieniędzy Mistrz właściwie wydał, kupując to wszystko. Na moje oko wydał zdecydowanie więcej, niż byłam tego warta. Z jakiego powodu to zrobił? Przecież nawet mnie nie znał, nadal byłam dla niego obcą osobą.
W końcu jednak wzruszyłam ramionami. To była jego decyzja. Mogłam go zapytać, kiedy wróci, dlaczego tak się o mnie troszczy, choć nic o mnie nie wie. Na razie nie zamierzałam zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi myślami. W końcu może się okazać, że Mistrz Jue jest po prostu miły i, jak już Mai wspomniała, zachowuje się tak w stosunku do każdej osoby, która staje się jego podopieczną. Może to był taki zwyczaj? Nic nie wiedziałam o zwyczajach panujących w Gildii.
Z braku innego zajęcia postanowiłam wziąć relaksującą kąpiel. Gdy pracowałam w zamku, nie miałam zbyt wielu okazji do tego, by się pomoczyć w gorącej wodzie, korzystałam więc z tego przywileju teraz, kiedy mogłam to zrobić. Przy okazji zabrałam ze sobą nowe ubranie, w tym pachnący świeżością płaszczyk. Szarej, kłopotliwej sukienki zamierzałam jak najszybciej się pozbyć. Dość już namieszała. Zresztą, nie byłam już przecież służącą i zamierzałam to podkreślić odpowiednim strojem. Byłam uczennicą Mistrza Jue, musiałam go więc godnie reprezentować. Nie mogłam pozwolić, by z mojego powodu Mistrz wypadał gorzej, niż powinien.
Już wcześniej zauważyłam, że w łazience znajduje się duże lustro, w którym mogłam przejrzeć się od stóp do głów. Wyższe osoby pewnie miałyby z tym kłopot, ale mój wzrost pozwalał powierzchni na odbicie całej mojej sylwetki. W zamku lustra znajdowały się jedynie w komnatach księżniczek, więc z oczywistych względów nie mogłam nigdy z nich korzystać – przynajmniej nie ze swobodą, którą czułam w Gildii.
Czekając więc, aż wanna napełni się gorącą wodą, już wypełniającą białą parą pomieszczenie, zbliżyłam się do lśniącej powierzchni lustra, po czym ściągnęłam z siebie sukienkę, pozostając tylko w bieliźnie, na którą składała się zszarzała od częstego prania i noszenia halka oraz cechujące się jeszcze widoczniejszą szarością majteczki. To wszystko również z siebie ściągnęłam, rzucając obie rzeczy w stronę, w którą wcześniej poleciała sukienka.
Cóż, nie było czego podziwiać. Z lustra patrzyły na mnie te same, zielone oczy, piegi na moim nosie wciąż istniały, a moje włosy nadal cechowała trudna do określenia barwa, raczej jasna niż ciemna, ale to też w sumie zależało od kąta padania światła. Rozpuściłam je, patrząc, jak opadają do pasa. Nigdy ich nie skracałam, jedynie madame Irie od czasu do czasu przycinała ich końcówki. Zabieg ten miał sprawić, by moje włosy tak bardzo nie sterczały, ale dla mnie nie stanowiło to żadnej różnicy. Ważne było, bym mogła je skręcić w wymagany kok. A czym więcej włosów można było skręcić, tym ładniejszy i bardziej elegancki kok powstawał. Przypomniałam sobie, jak uczyłam się układać włosy w wymaganą fryzurę – miałam wtedy jakieś trzy, może cztery lata. Madame Irie stała nade mną i lekko uderzała w moje dłonie, gdy się myliłam.
W zamyśleniu szybko skręciłam włosy w kok, po czym znowu je rozpuściłam. Nie służyłam już w zamku, więc nie potrzebowałam utrzymywać włosów w określonej długości. Mogłabym je obciąć. Łatwiej byłoby je utrzymać w porządku. Poza tym, długie włosy były chyba nieprzydatne w pracy Łowcy? Mai na przykład nosiła krótką fryzurę.
Westchnęłam. Aż się zdziwiłam, że jestem w stanie myśleć o tak nieistotnych rzeczach w tym momencie. Bo kogo interesowała moja fryzura? Jeśli była niepraktyczna, Mistrz Jue na pewno zwróci mi na to uwagę. Tymczasem zamierzałam je związywać tak, jak zawsze to robiłam, i niczym się nie przejmować. Krótkie czy długie, uroku z pewnością mi nie dodawały.
Woda cudownie objęła moje ciało niczym troskliwe ramiona matki. Lubiłam to porównanie – nie miałam matki, która by mnie wychowywała, ale tak właśnie wyobrażałam sobie uczucie przebywania w jej objęciach. Podciągnęłam kolana pod brodę, przymykając oczy, po czym zanurzyłam się cała. Trwałam tak przez chwilę, przyglądając się, jak kosmyki moich włosów poruszają się bezwładnie wokół mnie niczym długie macki. Chyba tylko w tym momencie przybierały jakiś interesujący, bo całkiem zabawny, kształt.
Wyszorowałam się dokładnie, po czym spłukałam i wyskoczyłam z wanny, owijając się w ręcznik. Było przyjemnie, ale wiedziałam, że gdybym pozwoliła sobie na jeszcze chwilę relaksu w gorącej kąpieli, zasnęłabym jak kamień. Tego nie chciałam doświadczać.
Po dokładnym osuszeniu się zaczęłam wkładać na siebie poszczególne części garderoby. Najpierw bieliznę – nowe majteczki i krótką, obcisłą koszulkę na piersi. Ktoś tutaj w Gildii wiedział, jakie rozmiary posiadam. Potem miękkie, wąskie spodnie w kolorze czarnym oraz białą, zapinaną na drobne guziki koszulę z długimi rękawami, którą włożyłam w spodnie. Na końcu nałożyłam na siebie ciemnoczerwony płaszczyk, palcami gładząc przyjemny w dotyku materiał.
Ponownie przejrzałam się w lustrze. Cóż, nadal byłam piegowatą, niską, chudą dwunastolatką, ale teraz przynajmniej prezentowałam się bardzo elegancko.
Zanim mogłam zająć się suszeniem włosów, musiałam je rozczesać, ale nie wzięłam szczotki ze sobą, musiałam więc zrobić to już w pokoju. Spuściłam więc wodę z wanny, zabrałam swoje rzeczy – z głębokim postanowieniem, że szarą sukienkę i starą bieliznę wrzucę do najbliższego śmietnika, jeśli go oczywiście znajdę – i wróciłam do pokoju, zostawiając uchylone drzwi pomiędzy moim pokoikiem a pomieszczeniem, które zajmował Mistrz Jue. Jako że nie miałam okna, to był jedyny znany mi sposób wietrzenia i dotleniania się. Postanowiłam zapytać Mistrza, czy mógłby magicznie sprawić, by i w moim pokoju pojawiło się coś, przez co będę mogła wpuszczać świeże powietrze.
Skończyłam właśnie rozczesywanie ostatnich splątanych kosmyków, gdy usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Zamarłam ze szczotką w ręku. Czyżby Mai…
- Lan, jesteś tutaj?
Odetchnęłam.
- Tak, Mistrzu!
Zjawił się w progu niemal natychmiast, głośno stukając solidnymi podeszwami swoich butów.
- Jeśli kapitan Noland jeszcze raz będzie próbowała mnie wkręcić w jakąś…
Zamilkł, wpatrując we mnie z zaskoczeniem widocznym na twarzy. Zarumieniłam się, zrozumiawszy, że pewnie zmylił go mój strój.
- Chciałam zobaczyć, czy pasuje…
Mistrz odchrząknął, nadal wyraźnie zmieszany.
- Doskonale ci pasuje. Ale… masz takie długie włosy…
Spojrzałam z rezygnacją na mokre, opadające wzdłuż całej mojej sylwetki kosmyki, które już zaczynały schnąć.
- Wiem. Doprowadzają mnie czasem do szaleństwa. Rozczesywałam je chyba z pół godziny! Muszę coś z nimi w końcu zrobić.
- Chcesz je skrócić? – Mistrz wydawał się poważnie przejęty tą perspektywą.
- Na tyle, by nie sprawiały mi już tak wiele kłopotu przy ich myciu i rozczesywaniu. Prawdopodobnie wyjdzie im to na dobre.
- Jesteś… pewna? Jeśli je zetniesz i będziesz tego żałować…
Przygryzłam wargę, rzucając Mistrzowi niepewne spojrzenie. Czy on właśnie próbował mnie przekonać do tego, bym zostawiła moją fryzurę w spokoju? Nie miałam pojęcia, w jakim celu mógł to robić, ale skoro tego chciał…
- Chciałeś mi chyba coś powiedzieć, Mistrzu?
- Ach, oczywiście. Chciałem cię prosić, byś przypomniała mi, bym kopnął kapitan Noland w jej kościsty tyłek, gdy następnym razem będzie próbowała wkręcić mnie w jakąś podejrzaną misję. Powoli tracę cierpliwość do tej dziewczyny! Nie dość, że jest arogancka i cholernie wścibska, to jeszcze to! Ona chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, jak głupie było to, co zrobiła!
Widziałam, że Mistrza ponosi z każdą chwilą coraz bardziej. Jego złote oczy złowieszczo błyszczały, a głos z każdą chwilą twardniał.
- Zupełnie nie przejęła się tym, że złamała przynajmniej trzy zasady panujące w Gildii! I jeszcze miała odwagę roześmiać mi się prosto w twarz! Miałem ochotę rozerwać tę podstępną żmiję na strzępy!
Odłożyłam szczotkę na kolana. Oczywiście cieszył mnie fakt, że Mistrz Jue podziela moje uczucia względem Mai, ale już zdecydowanie mniej podobał mi się fakt, że jej głupota potrafiła tak bardzo wyprowadzić go z równowagi. Pomyślałam, że najlepiej dla niego by było, gdyby o wszystkim zapomniał. Jeśli bowiem nie pozbędzie się płonącego w nim uczucia nienawiści, osoba Mai nie zniknie z jego myśli - a ta sytuacja była bardzo niezdrowa.
- Spotkałam dzisiaj twojego ojca, Mistrzu. Pokazał mi jadalnię i zjadł ze mną obiad. Zabrał mnie także na zajęcia z magii.
Nie miałam pojęcia, czy wystarczająco zręcznie zmieniłam temat, ale mina Mistrza powiedziała mi, że osiągnęłam zamierzony cel: jego myśli nie skupiały się już wokół kapitan Mai. Bardzo dobrze. Błyszcząca nienawiść zniknęła z jego złotych oczu i rysów twarzy.
- Mój ojciec?
- Był tutaj, gdy wróciłam. Był bardzo miły.
Oczywiście nie zamierzałam wspominać, że przejrzał podstęp, którego użyła Mai, by mieć tego dnia Mistrza Jue tylko dla siebie. Ta wiadomość pewnie rozjątrzyłaby nadal płonącą w sercu Mistrza iskrę nienawiści i skierowała jego myśli na niebezpieczne tory.
- Mój ojciec? Miły? To… niespotykane. Zazwyczaj jest, hm, natrętny. Tak przynajmniej określały jego zachowanie inne dziewczyny, które trafiły kiedyś pod moje skrzydła. Je także oprowadzał po Gildii, ale żadna nie wróciła z tej wycieczki z tak dobrą opinią o nim, jak ty.
Uśmiechnęłam się na wspomnienie Mistrza Aola. Przecież był taki sympatyczny!
- Polubiłam go. Nie odniosłam wrażenia, że jest natrętny.
Brwi Mistrza Jue powędrowały w górę, wyrażając zdumienie.
- Jesteś pewna?
- Całkowicie. Bardzo miło spędziłam czas u boku Mistrza Aola.
Wyglądało na to, że Jue mi nie uwierzył. Podrapał się palcem policzek.
- Mówił coś na mój temat?
- Ani słowa – odparłam, choć nie pamiętałam dokładnie wszystkiego, o czym rozmawialiśmy. Możliwe, że jednak coś powiedział, ale w tej chwili nie potrafiłam sobie tego przypomnieć. – Tylko mnie oprowadzał i opowiadał o różnych rzeczach. Wiem już na przykład, o jakiej porze przygotowywane są posiłki.
- Hm… No to w porządku. Rozumiem, że rozpakowałaś już zawartość torby?
Przytaknęłam.
- I jesteś najedzona?
Ponownie kiwnęłam głową.
- Wygląda na to, że całkiem nieźle sobie poradziłaś ze wszystkim, gdy mnie nie było… W takim razie zostawię cię na jakiś czas. Przyniosłem ci przy okazji podręczniki, które zamówiłem w mieście. Niedawno zostały nam dostarczone. Jeśli chcesz, możesz je przejrzeć, leżą na moim biurku.
Podziękowałam. Mistrz skinął głową, po czym odwrócił na pięcie, oddalając się. Wkrótce po tym usłyszałam cichy odgłos zamykanych drzwi.
Nagła cisza zadzwoniła w moich uszach. Zsunęłam się więc z łóżka i przeszłam do pokoju Mistrza, by obejrzeć dostarczone książki. Byłam ciekawa, z czym będę musiała się zmierzyć, będąc uczennicą w Gildii. Usiadłam więc na trochę zbyt wysokim dla mnie krześle i przyciągnęłam do siebie stosik książek w twardych, skórzanych oprawach.
Pierwsza okładka głosiła, że treść trzymanej przeze mnie książki dotyczy historii. Kolejna była Magia i uroki. Trzecia, dość ciężka i gruba, nosiła tytuł Podstawowy podręcznik początkującego Łowcy: spis wszystkich znanych diabłów, demonicznych strażników i przeklętych aniołów.
Zainteresowała mnie ta ostatnia pozycja. Odsunęłam inne książki na bok i otworzyłam Podręcznik… na spisie treści. Nie znalazłam w nim tego, czego potrzebowałam, przerzuciłam więc kartki, szukając na końcu indeksu imion. Mój palec powędrował pod literkę ,,U”. Gdy odnalazłam to, czego szukałam, szybko przeszłam na właściwą stronę i pochyliłam się nad książką.
Z czarno-białego obrazka patrzył na mnie skrzydlaty mężczyzna, prawie zupełnie nagi, gdyby nie opaska obecna na jego biodrach. I włosy. Długie, gęste, przypominające sierść otulającą jego ciało. W obu dłoniach trzymał broń, która wyglądała na sztylety. Albo pazury, idąc tropem sierści.
Pod obrazkiem znajdował się podpis:
Usiel – Uziel – Uzziel. Anioł współczucia [Anioł Litościwy]. Zastępca archanioła Gabriela w czasie buntu Szatana, uważany za anioła upadłego [przyczyna nieznana]. Nie odnotowano jego aktywności po Końcu Świata przez ponad sześćdziesiąt lat, uznany za siłę zbyt niebezpieczną, gdy po raz pierwszy został przywołany przez członka rodziny Metro.
Aż podskoczyłam, widząc znajome nazwisko w książce. Nie sądziłam, że ten opis będzie tak aktualny!
Obecnie aktywnie służący strażnik mocy Aola Metro. Moce: przybierając postać czarnego psa, posiada jego zwinność, szybkość i ostrość zmysłów słuchu, wzroku, węchu. Doskonały tropiciel, nazywany ,,cichym zabójcą”. Bezpośredni atak polega na rozerwaniu przeciwnika zębami bądź unieruchomieniu go przy pomocy pazurów. Zdolność dodatkowa: trucizna. Na polu walki Uziel potrafi przybrać formę trującej chmury, atakując każdego, kto znajdzie się w zasięgu. Przyporządkowana magia: ciemność. Potrafi pochłaniać zaklęcia słabszych od siebie przeciwników, by wzmocnić własną siłę magiczną.
Postać broni: Bliźniacze sztylety.
Sposób na pokonanie Uziela: [brak danych]. Podejrzewa się, że wystarczająco silna magia światła – oprócz samego archanioła Gabriela – mogłaby go zniszczyć. Do tej pory nie odnotowano takiego przypadku.
Z wypiekami na policzkach odszukałam w indeksie stronę, na której mogłabym odnaleźć teraz informacje na temat Retha.
Postać widoczna na obrazku mnie nie zaskoczyła. Nie spodziewałam się jedynie zawadiackiego uśmiechu obecnego na jego twarzy. I pełnej zbroi, którą miał na sobie w tej wersji. Ołówek jej nie zaciemnił, więc podejrzewałam, że miał sugerować jej biel. Reth wyglądał trochę jak dumny rycerz z bajek, którymi się kiedyś zaczytywałam. W każdym razie podobała mi się powiewająca za jego plecami peleryna, bardzo realistycznie naszkicowana.
Reth Firehart. Dawne imię: Nathaniel [Ogniste Ostrze]. Jeden z generałów, dowódca anielskiej armii, która jako jedna z pierwszych obwieściła nadejście Końca Świata, lecz wkrótce stanęła po stronie ludzkości i obroniła królestwo Astreithe. Wcześniej podwładny archanioła Michała, po buncie strącony do piekła, gdzie – jak się podejrzewa – pożarł Cerbera, piekielnego strażnika, usiłującego rozszarpać jego duszę.
Po Końcu Świata wrócił na krótki czas jako strażnik mocy króla Astreithe, Live’a. Dzięki jego pomocy królestwo w krótkim czasie zostało oczyszczone ze wszystkich diabłów i zabezpieczone przed kolejnymi atakami. Po śmierci króla zniknął na ponad osiemdziesiąt lat, pojawiając się ponownie jako strażnik mocy Jue Metro. Obecnie działający aktywnie pod jego rozkazami. Moce: najczęściej widziany w swej ludzkiej postaci, potrafi jednak zmienić się w sokoła, że śmiertelną precyzją i szybkością uderzając we wrogów. Może ich oślepić, chcąc obezwładnić, bądź wyrwać serce z piersi. Zaleca się unikania – w miarę możliwości – zarówno jego dzioba, jak i szponów. Doskonały zwiadowca, może zbierać informacje na temat sił wroga na danym obszarze. Nie potrafi używać magii w swej zwierzęcej postaci.
Przyporządkowana magia: ogień. W ludzkiej postaci wspomaga Łowcę barierami, jeśli nie jest z nim połączony. Najefektywniejszy w ofensywie. Poziom posiadanej przez niego mocy pozwala mu na niemal nieprzerwane użycie magii, nie zauważa się żadnych przerw między rzucanymi zaklęciami [podczas gdy standardowa przerwa wynosi od 3 do 10 sekund, nie uwzględniając inkantacji]. Dodatkowa moc: brak. Najniebezpieczniejszy atak: Spadające Gwiazdy. Na rozkaz Łowcy Reth tworzy od kilku do kilkunastu ognistych kul-pocisków, które uderzają precyzyjnie we wszystkich przeciwników.
Postać broni: bliźniacze pistolety oraz lekka zbroja.
Sposób na pokonanie Retha: Logiczne byłoby założenie, że odpowiednio silna magia wody mogłaby go pokonać. Do tej pory nie zarejestrowano takiego przypadku. Problemem może być fakt, iż Reth nie jest demonem – jak zdecydowana większość strażników. Nie zbadano, czy pochodząca z demonicznego źródła magia wody jest w stanie poradzić sobie z anielskim ogniem.
Byłam tak zaczytana, że dopiero przy przewracaniu strony poczułam, że ktoś łaskocze mnie oddechem w szyję, dziwnie odsłoniętą. Z krzykiem zaskoczenia na ustach najpierw podskoczyłam na krześle, po czym odwróciłam się, trochę przestraszona.
- Przystojniak ze mnie, prawda? – zapytał wyraźnie rozbawiony Reth, trzymając kosmyki moich włosów w dłoni. Ach, dlatego moja szyja została odsłonięta! – Nie chciałem ci przeszkadzać, widząc, jak bardzo jesteś zainteresowana moją postacią. Znudziło mnie jednak bierne przyglądanie się, więc… W tej książce chyba nie wspomnieli o tym, że nie cechuję się cierpliwością?
Pokręciłam głową, próbując strząsnąć z siebie resztki uczucia zaskoczenia.
- Nie, ale Mistrz Jue wspomniał coś o tym.
Reth puścił moje włosy, po czym się wyprostował.
- Rozumiesz więc, że na Peir też nie chciałbym zbyt długo czekać?
- Jak to? – Nie zrozumiałam.
- Na twoją strażniczkę, Peir. Chciałbym jak najszybciej zobaczyć, jaki efekt osiągniemy, gdy nasze moce się połączą. Do tej pory nie miałem szansy na jakiekolwiek połączenie, gdyż wcześniejsze partnerki Jue były… - Reth zamyślił się na chwilę, wykonując nieokreślony ruch rękami. – Na przykład Mai. Gdyby udało się połączyć jej moc i mojego Mistrza, mógłbym zapewne zyskać lepszy refleks bądź jakąś nieokreśloną moc dodatkową. Nie potrafię stwierdzić niczego na pewno. Wiele osób – w tym ja – myślało, że pomysł jest dobry, dopóki nie spróbowaliśmy się połączyć.
- Co się stało?
- Wystarczy powiedzieć, że gdybym posłuchał Jue tamtego dnia i ,,dał z siebie wszystko”, z Pandory zostałaby średnio smaczna skwarka. Poczucie rycerskości, które czuję w stosunku do kobiet, i które kazało mi wtedy powściągnąć swoją siłę, uratowało zarówno Pandorę, jak i Mai. Cóż, potem oboje z Jue chyba trochę żałowaliśmy, ale o tym sza!
- A… A Vanni?
Reth najpierw spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a potem roześmiał się głośno.
- Ha! Zapomniałem już o tej małej! Nadal trzymam przed Jue w sekrecie to, co odkryłem, gdy miało dojść do połączenia między nim a tą dziewczyną. To, co we mnie wtedy uderzyło… miało jakąś galaretowatą konsystencję. Trudno mi określić. Znikło równie szybko, jak się pojawiło, pozostawiając zarówno Jue, jak i mnie, w głębokim szoku.
- Czy to dlatego, że ona… Więc to prawda, że… no…
Nie potrafiłam wypowiedzieć tego, co chciałam, mając jednocześnie nadzieję, że zostanę zrozumiana. Zżerała mnie ciekawość.
- Że puszczała się na prawo i lewo? Owszem. I to prawdopodobnie z dość podejrzanymi typami, skoro jej strażniczka wyglądała tak nieapetycznie tamtego dnia. Magia, z którą się urodziła, została zanieczyszczona do tego stopnia, że dziewczyna nigdy nie będzie w stanie jej kontrolować. Dlatego też Gildia zabrania Łowcom kontaktów seksualnych przed opanowaniem umiejętności podziału mocy we własnym ciele. Dziewczyna zapewne o tym nie wiedziała i chciała się jedynie zabawić. Cóż, teraz musi żyć z konsekwencjami swojej głupoty. Ty, Lan, nie musisz się martwić o takie sprawy – pilnuję twojej czystości jak własnego oka.
- E… dziękuję?
- A jeśli najdzie cię kiedyś ochota na Jue… Cóż, postaram się nie wyrządzić ci większej krzywdy.
Momentalnie spłonęłam rumieńcem. O czym on w ogóle mówił?! I to z taką swobodą?!
- O, czuję, że Jue wraca. To ja będę się zmywał. Wystarczy, że jeden z nas będzie miał na ciebie oko. A, i nie przejmuj się Mai. Jak już mówiłem, nie ma szans na połączenie się z Jue. A jeśli będzie naciskać, schrupię sobie ze smakiem tę jej Pandorkę. Właściwie czekam na to od pewnego czasu… ułatwiłoby to wielu osobom życie… Tymczasem z niecierpliwością będę czekał na Peir. Ucz się ładnie, mała Lan.
Zniknął w tym samym momencie, gdy wrócił Jue. Słowa Retha sprawiły, że nie byłam w stanie spojrzeć Mistrzowi w oczy, więc udałam zainteresowanie książką. Szybko przerzuciłam stronę, nie mogąc znieść cwanego uśmieszku anioła widocznego na obrazku.
- Już zaczęłaś czytać? – zapytał wyraźnie zdziwiony Jue. – Jeśli czegoś nie będziesz rozumiała, mów od razu. Jestem tu, by ci pomagać.
Pokiwałam głową, gorączkowo wpatrując się w nowy obrazek, rozmywający się przed moimi oczami. Nie miałam pojęcia, co przedstawia.
- Tymczasem położę się na chwilę. Przez tę bezcelową eskapadę zaplanowaną przez Mai rozbolała mnie głową. I czy wyczuwam słabą obecność Retha w pokoju?
- Musi się Mistrzowi wydawać…
- Hm, zapewne. Obudź mnie, jakby co.
- Oczywiście.
Świadomość, że Mistrz będzie spał tuż obok mnie, całkowicie bezbronny i rozluźniony… Zerwałam się z krzesła, zabierając ze sobą książki, i uciekłam do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Głupi Reth! Niepotrzebnie namieszał mi w głowie swoimi słowami!
I jak ja miałam teraz spojrzeć Mistrzowi w twarz?
Och, gdyby można było się zapaść i zniknąć!

11 komentarzy:

  1. ona sie przejmuje tym, ile Jue wydał na nia kasy... moze Jue powinien to zauwazyc ipokazac jej jak wygladaja zarobki łowców, albo powiedziec,że kazdy student ma swoj fundusz czy cos... qwtedy moze przestalaby sie tym tak przejmowac?

    hm.... Kiedy Jue wróci i sprawdzi kim jest rodzina Lan? może to przyniosłoby jej prestiż? ale w sumie też przyniosłoby wobec niej określone oczekiwania, wszyscy by ją obserwowali i zauwazali najmniejsze nawet potkniecie... ;x moze o jej pochodzeniu bedzie wiedziala waska grupa osob? Sama nie wiem dlaczego zakladam,że Lan pochodzi z poteznego rodu ;x

    hahaha konsternacja Jue -> majstersztyk! :D pewnie zachodzi w głowę jaka to strategie obrał tym razem jego ojciec hihihi :d szczerze mowiac,sama czasem zadaje sobie to pytanie ;)

    heh jue to typowy facet;D Ogarnia go panika, gdy słyszy,że kobieta chce obciac wlosy :D niewazne czy to obca czy bliska osoba hehe ;)

    ooo! ooo! czyta o demonie ojca Jue! może znajdzie jakieś informacje o Peir? Może jakieś się znajdą i bedzie mogła się zorientować jaką mocą dysponuje..oczywiscie jesli Peir znajduje sie w spisie...

    HAHAHAH Reth jest zajebisty hahahaha! "przystajniak ze mnie" hahah i skromny hahaha scena powaliła mnie na kolana hehehe hahaha "Pandory zostałaby średnio smaczna skwarka" haha musisz coś zrobić! naprawdę! inaczej Reth zostanie nr 1 na stałe! Jue zepchniety z piedestału a wszystko przez osobowość Retha!;]

    "Ty, Lan, nie musisz się martwić o takie sprawy – pilnuję twojej czystości jak własnego oka.
    - E… dziękuję?"

    UMARŁAM! niech mnie ktoś uspokoi! hahahaha

    NIEODWOLALNIE Reth jest nr jeden!!! Czyli co... Jue i Lan moga byc razem...? ale jue i ktos inny nie? Czyli Jue nie moze sypiac z kims innym niz osoba, którą zaakceptuje Reth? O_O Inaczej ta osoba zostanie... zniszczona? hm... hm...niech Jue szybko przespi sie z lan i ta vanni :D beda 2 klopoty z glowy, a obie umra szczesliwe :D wredziol ze mnie ;P

    Liściak

    ooooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że nawet, gdyby wiedziała, nadal nie czułaby się komfortowo z tą świadomością, w końcu jakiś czas temu nadal była służącą. Nie przywykła do otrzymywania drogich podarunków ^.^ Może z czasem się wyrobi, a może nie. Ale nie chciałabym jej zmieniać :D

      Nie, nie planuję czynić z Lan jakiejś super hiper Łowczyni pochodzącej z dawno zapomnianego, ale potężnego rodu :D Całkiem zwyczajna być nie może, ale żeby zaraz super hiper? ;p Niedługo się wszystkiego dowiesz.

      Bardzo dobrze, że Reth jest Twoim numerem 1 - jest moim ulubieńcem wśród stworzonych przeze mnie strażników :D Najwyraźniej to wychodzi. Jue musi się jeszcze wprawić, na chwilę obecną to Reth bardziej troszczy się o Lan i doskonale o tym wie, jako że jest w stanie odczytywać uczucia Jue. Zdaje sobie sprawę z tego, że na chwilę obecną Jue traktuje dziewczynę z dystansem, przekonany, że niedługo i tak będzie musiał się z nią pożegnać. Reth z drugiej strony jest przekonany, że w końcu odnalazł właściwą partnerkę dla siebie i swojego Mistrza, dlatego tak często się pokazuje przy boku Lan, ofiarowując wszelką dostępną pomoc.

      Nie, nie. Jue może sypiać, z kim chce - już dawno przyswoił sobie wiedzę o tym, jak poradzić sobie z niepożądaną magią w swoim ciele. Nawet, jeśli Reth może nie akceptować jego partnerki, nie ma w zasadzie nic do powiedzenia w tej sprawie - oprócz tego, że mógłby z łatwością zniszczyć ewentualną kandydatkę, która by mu się nie podobała. Chwila nieuwagi i... bum! :D Partnerki dla Łowców wybiera się z innych powodów - po pierwsze, żeby wzmocnić ich moce podstawowe, lecz tylko wybrani strażnicy mogą łączyć się ze sobą (dlatego się poszukują), a po drugie, czym mocniejsza i pewniejsza więź łączy parę Łowców, tym stabilniejsze ich moce się stają. Nie ma ryzyka, że coś pójdzie źle i komuś stanie się krzywda :D Kiedy Lan także opanuje technikę rozdzielania krążącej w niej energii, będzie mogła odważniej podchodzić do spraw cielesnych i wypiąć się na Jue, jeśli będzie chciała :D

      ...
      Cóż, w każdym razie w miarę rozwoju akcji będę wyjaśniać wszystkie powody, dlaczego jest tak, a nie inaczej :)

      Usuń
  2. nie, nie, nie! Idealny plan eliminacji dwóch biczy, kiedy obie strony byłyby zadowolone spalił na panewce! ;x
    /Liściak

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh, jak ja zazdroszcze Lan! Na jej miejscu nie wiem co bym zrobiła z włosami. Z jednej strony, jest to faktycznie mało praktyczne miec aż tak długie włosy, ale... z drugiej strony szkoda by mi było ;p
    Ah, Jue. Ten niemożliwy Jue! Mai go wabi na wszystkie sposoby, poza tym... eh, nie chce zdradzać mojej imienniczki, ale mnie wkurza. Ide się na nią fochnąć! *foch*
    Kurczaki pieczone, dlaczego Jue wciąż mówi to samo?! Zostawia biedną Lan non stop samą i co.. NIe, no na niego też się za chwilę fochnę!
    Ten Uziel jest... ciekawą postacią. aniołem... czymkolwiek on jest! xD coś czuję, że nie jeden raz będziemy mieli z nim do czynienia, nie? :) A opis Retha... Ulala... POwiem tak: Uwielbiam imię Nathaniel... więc wiesz :) W ogóle Reth też jest bardzo ciekawą postacią i hm... nie wiem.
    a tu nagle... nie, no po prostu rozbroiłaś mni! hahaha
    Wystraszyłam się niemal tak jak Lan, gdy przeczytałam o tym upadłym aniele bawiącym się jej kosmykami włosów haha. a poza tym - to, że nie jest cierpliwy to chyba od początku było widac, takie mam wrażenie ;d
    HAHAHAH! Pilnuję twojej czystości jak własnego oka? hahahaa Reth jest niezastąpiony! buahahaha xD
    Biedna Lan!
    KIedy nowość? :)
    MUszę mieć co czytać, jak do dziadków pojadę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem. Jak miałam długie włosy - a miałam kiedyś do pasa - to chciałam ściąć, bo były niewygodne w utrzymaniu, no i wyłaziły. Wszędzie można było znaleźć długie kosmyki ;o A teraz, jak mam krótkie, tęsknię za długimi troszkę :) Najlepszym rozwiązaniem byłby chyba zakup peruk - na każdą okazję. Krótkie, długie, półkrótkie... i łyse! ;p

      Jue jak zwykle wzywają obowiązki :) Jest jednym z najbardziej zabieganych Mistrzów, choć pomyślałby kto, że skoro jest najlepszy, nie będzie wysyłany na wszystkie możliwe misje, tylko na te wymagające doświadczenia i większej niż zwykle siły :D Ale nie, Arcymistrz lubi posyłać go na pole bitwy. Nic dziwnego, że Jue jest w stanie wydać na Lan tyle kasy - nie ma co z nią robić innego :D

      Uziel będzie. Zawsze podobał mi się motyw z czarnym psem, więc tej okazji nie przepuszczę ;) Reth również jest ważną postacią, więc starałam się stworzyć ładny opis :D

      Komentarz o pilnowaniu czystości Lan staje się popularny haha :D Nie planowałam tego. Ale to miłe ^.^

      Usuń