czwartek, 25 lipca 2013

10. Plan odbicia Rafaela

Reth dumnie kroczył u boku swojego Mistrza uliczkami De Arche, nie kryjąc swojego zaciekawienia tym miejscem. Oczy miał szeroko otwarte, a usta ledwo mu się zamykały. Słusznie zauważył, że w porównaniu z tym szeroko rozwiniętym technologicznie miastem ziemie Jaew wyglądają mdło i ponuro, chociaż uważano je za jedno z najbardziej rozwiniętych ziem na świecie. Najwyraźniej ci, którzy tak twierdzili, nie mieli okazji przejść się uliczkami De Arche i przyjrzeć się wszelkim cudom technologicznym, które oddawano do użytku. 
Ale to nie tylko technologia zachwycała. Oczy Retha rozbłysły na widok ślicznych, małych, kolorowych pawilonów, w których można było nabyć nieziemsko pachnące słodycze. Jue także wyraził swoje zdziwienie, ponieważ wcześniej nie zauważył tego elementu krajobrazu, kiedy Misha oprowadzała go po okolicy. Przez głowę przeleciała mu myśl, że chyba zabłądził, ale w końcu wzruszył ramionami. Mając przy boku swojego strażnika, nic złego nie mogło im się stać. 
Kupił Rethowi kilka torebek cukierków i ciastek, po czym oboje żwawo ruszyli w dalszą drogę. Anioł, opychając się kolorowymi landrynkami, bez żadnego problemu zaprowadził ich prosto pod drzwi apartamentu, w którym mieszkał Hale. 
Jue z aprobatą pokiwał głową. 
- Nie wiem, jakim cudem to zrobiłeś, ale spisałeś się lepiej niż elektroniczna nawigacja. 
Reth najwyraźniej nie uznał słów Mistrza za obrazę, bo rozpromienił się i postukał palcem w skroń. 
- Skontaktowałem się z Clawem, prosząc go o wskazówki. Jestem w tym mieście pierwszy raz, więc miałem pewne trudności z zorientowaniem się w terenie, ale dzięki wiedzy Clawa i jego znajomości okolicy, bez problemów odnalazłem właściwą drogę. 
- Czy powinienem wiedzieć, w jaki sposób udało ci się skontaktować z nowym strażnikiem Hale'a? 
Reth nagle wydał się równie zaskoczony tym faktem, co jego Mistrz. 
- Zrobiłem to instynktownie - powiedział po chwili konsternacji. Zaraz też rozpogodził się i wbiegł po schodach na górę. Zatrzymał się jednak jak wmurowany, kiedy mijał drzwi mieszania Mishy. 
- Reth? Stało się coś? - Jue właśnie kładł dłoń na klamce drzwi prowadzących do mieszkania inżyniera. - Nie wyglądasz za dobrze. 
- Hm... 
Anioł ostrożnie położył wolną dłoń - tę, w której nie trzymał torby z cukierkami - na drzwiach do mieszkania dziewczyny. 
- Mistrzu, czy ty też to czujesz? 
- Nic nie czuję. 
Reth cofnął dłoń, po czym spojrzał na nią zaskoczony. Szybko pokazał jej wnętrze Mistrzowi. 
Teraz i Jue zrozumiał, kiedy zobaczył, jak na dłoń jego strażnika wypływają czarne plamy. Istniał tylko jeden powód, dla którego ciało anioła reagowało w ten sposób na dotykającą je magię. Widział ten proces kilkakrotnie, kiedy jeszcze jako dzieciak towarzyszył innym Łowcom w polowaniach na dusze. Doskonale wiedział, że ten znak nie wróżył niczego dobrego. 
Znaczyło to, że w pobliżu znajdowała się wiedźma. 
- Zostawmy na razie tę sprawę - zaproponował Jue, gestem pokazując, by Reth strząsnął z siebie niebezpieczną magię. Strażnik posłuchał go, zrzucając czarne plamy na ziemię. Rozdeptał je obcasem ciężkiego buta, ocierając jednocześnie teatralnym gestem pot z czoła. Jego czerwone włosy zalśniły na znak, że jego ciało dosłownie pochłonęło obcą magię, zamieniając ją w swoją własną siłę. 
Jue kiwnął głową i nacisnął klamkę. Natychmiast do jego uszu doleciał dźwięczny odgłos śmiechu Lan oraz niski, wyraźnie rozbawiony ton głosu Hale'a. Jego wyostrzone zmysły powiedziały mu jednak, ze w mieszkaniu znajduje się trójka osób, a nie dwójka. 
Reth uspokoił go jednak, kładąc dłoń na jego ramieniu i potrząsając głową. 
- To Claw. Nie musimy się go obawiać.
- Skoro tak mówisz. 
Kiedy zamknęły się za nimi drzwi, z małym korytarzyku zmaterializowała się natychmiast szczupła sylwetka Clawa, najwyraźniej zaskoczonego widokiem przybyszy. 
 - Mistrzu Jue. Reth - pokłonił im się nieznacznie, po czym skinął głową w kierunku kuchni. - Ta mała właśnie ogrywa w Piotrusia mojego partnera. Chyba lepiej będzie, jeśli pozwolicie im skończyć. Zrobić wam kawę? 
- Ty? Robisz kawę? - zdziwił się Reth. Jue w milczeniu zdejmował buty i płaszcz, ponieważ nie do końca wiedział, jak powinien w tym momencie zareagować na ten jakże dziwny fakt, że Lan ogrywała inżyniera w głupiego Piotrusia. Ale skoro dobrze się bawili... oboje... 
- Hej, nie rób takiej zaskoczonej miny. Nie powiedziałem nic o jakości tej kawy. Po prostu zainteresowało mnie urządzenie, które Hale nazwał ekspresem do kawy. 
Oczy Retha stały się w tym momencie okrągłe ze zdumienia. 
- Rozumiem. Chcesz nam zaparzyć szatana - powiedział całkiem poważnie. 
Claw wzruszył ramionami. 
- Tylko taka mi wychodzi. Ale możecie mi wierzyć, że całkiem dobrze pobudza. 
- Ja mogę skorzystać z zaproszenia, ale obawiam się, że mój Mistrz po jednym łyku znalazłaby się po drugiej stronie, więc wolałbym nie ryzykować jego życiem. Poza tym, wygląda na to, że mamy inny problem niż zbyt mocna kawa. 
Co dziwne, wyglądało na to, że Claw doskonale rozumiał, w czym problem. Kiwnął głową na znak, by poszli za nim. I tak zamierzali to zrobić, więc nie oponowali. 
Szybko okazało się, że strażnik Hale'a miał rację. Lan bezczelnie ogrywała jego partnera. Po jej stronie znajdowały się już trzy tabliczki czekolady, a czwarta była już na wyciągnięcie jej ręki. Rzuciła jednak karty, kiedy zobaczyła, jak do kuchni wchodzi jej Mistrz z Rethem za jego plecami. Zerwała się z krzesła i dygnęła, wyraźnie zbyt zdenerwowana, by uprzytomnić sobie, że jej nawyki służącej ponownie doszły do głosu. 
Reth zmrużył oczy. 
- Hej, hej, czy tu nagle nie zrobiło się zbyt tłoczno?
Miał na myśli to, że nagle otoczyli Lan jak gang bandziorów. W małej kuchni nagle znalazło się czterech mężczyzn i jedna dwunastolatka, co tak jakby stworzyło dość niezdrową atmosferę. Brakowało tylko Zero do kompletu... 
Lan najwyraźniej pomyślała o tym samym, gdyż przy jej boku zmaterializował się Zero. Wyglądał tak, jakby ktoś właśnie wyrwał go z głębokiego snu - włosy miał potargane, oczy nieco opuchnięte i zmrużone, koszulę zmiętoszoną i rozpiętą. 
- Komu wpier... Znaczy, komu podbić oko? - Głos miał zachrypnięty. 
Claw pacnął się otwartą dłonią w czoło. Dźwięk nie podniósł się echem, bo zrobiło się zbyt tłoczno, by dźwięk mógł się nieść.
- Cudownie. Po prostu świetnie - wymamrotał strażnik Hale'a. - To co, wszystkim zrobić kawusię? 
- Polecam zrobić wzmocniony specjał - odparł równie markotnie Reth. I strzelił Zero prosto w twarz, kiedy zauważył, na kim nieco nieprzytomny anioł śmierci próbuje się oprzeć. Lan podskoczyła, zaskoczona. Tym razem dźwięk trzaśnięcia się poniósł.
- Hej, hej, hej. Bez bójek, proszę - oświadczył Jue, kładąc dłoń na ramieniu swojego strażnika. Hale natychmiast go poparł - bał się bowiem, nie ściany jego mieszkania są zbyt cienkie, by wytrzymać szaleństwo trójki strażników, którzy zaczęliby się okładać pięściami po twarzach. 
Po chwili wszyscy usiedli przy stole - oprócz Zero, który górną połowę ciała na nim położył, powracając do stanu uśpienia. Claw przygotował czarną jak noc kawę i z wyraźnym zadowoleniem pochłaniał ją małymi łyczkami, póki była gorąca. Hale i Jue skorzystali z rady Retha i nie tknęli używki, obawiając się, że po jednym łyku mogliby stracić przytomność. 
- Skoro już wszyscy nieco się uspokoiliśmy, może moglibyśmy porozmawiać o archaniele Rafaelu? - zapytał Jue, nonszalancko opierając brodę na dłoni.
- O, właśnie, właśnie - poparł go Claw. - Rafcio potrzebuje naszej pomocy, więc powinniśmy trzymać swoje grzeszne żądze na wodzy. 
- Grzeszne żądze? - powtórzył Reth, unosząc brew. 
- Żądza zabijania jest grzeszna - odparł Claw, wzruszając ramionami. - Wiem, co ci w tej chwili chodzi po głowie, Reth. Wiem, jak bardzo chciałbyś udusić tego tutaj. - Wskazał dłonią na pogrążonego w głębokim śnie Zero. - Jednakże, pomimo wszystkich kłopotów, jakich może przysporzyć obecnej tutaj panience - teraz skinął na Lan, która lekko spuściła wzrok, zmieszana - może okazać się przydatny. 
- Może - przyznał spokojnie Jue. Starał się nie patrzeć na Zero. - Ale ty chyba zdajesz sobie sprawę z kłopotów, jakie ją czekają? 
- Dlatego, że związała się z demonem płci męskiej? 
- Co w tym takiego złego? - wtrącił Hale. Zupełnie nie orientował się w tych wszystkich relacjach pomiędzy aniołami a demonami. 
Claw, który siedział tuż obok niego, położył dłoń na jego ramieniu. 
- Co czujesz? - zapytał, spoglądając mu w oczy. 
- Nic specjalnego? 
Demon skinął głową. Cofnął rękę.
- Właśnie. Dosłownie chwilę temu połączyłem się z twoją duszą. Dlatego, że zarówno twoja dusza, jak i moja, posiadają męski pierwiastek, niczego nie poczułeś. Jeśli Zero spróbuje tego samego z Lan... To będzie jak gwałt. 
Lan zbladła. 
- Ale... musi być jakiś sposób na to, by oboje nie stanowili dla siebie zagrożenia - zaprotestował Hale. Jue spuścił głowę, wyraźnie zamyślony. Reth bawił się kosmykami swoich włosów, podczas gdy Lan siedziała zupełnie nieruchomo. 
- Jeśli ich relacja będzie jedynie fizyczna... to znaczy, jeśli Zero będzie jedynie jej bronią, nie oczekując w zamian połączenia dusz, to może się udać. To raczej nie będzie łatwe, gdyż poprzez połączenie dusz jesteśmy w stanie idealnie dopasować się do potrzeb naszych partnerów. Wzajemnie możemy się zrozumieć i szybciej reagujemy podczas walki. Bez tego połączenia jesteśmy zdani na komendy fizyczne, co znacznie nas spowalnia. Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałem, dziewczyna posiada swoją własną strażniczkę. Może na razie być nieosiągalna, ale co będzie, kiedy Lan w końcu ją przywoła? Ona może nie zechcieć współpracować z Zero. Jesli dojdzie do podobnego konfliktu... 
Jue, widząc, jak Lan coraz mocniej zaciska wargi, położył dłoń na jej głowie, chcąc ją pocieszyć. Dziewczyna wzdrygnęła się i spojrzała na niego z winą wymalowaną na twarzy, 
- Ale chyba mieliśmy rozmawiać o czymś innym? - słusznie zauważył Claw. 
- Racja, Rafałek na nas czeka - wymamrotał Zero, obracając głowę. 
- Nie śpisz? - zapytał zgryźliwie Reth, lecz anioł mu nie odpowiedział. Reth miał ochotę znowu go trzasnąć na odlew, ale postanowił jeszcze chwilę wstrzymać się z tą czynnością. Mieli ważną sprawę do przedyskutowania. 
- Wiecie, gdzie powinniśmy zacząć?  - zapytał Jue.
Claw spojrzał znacząco na Retha. 
- Chyba już o tym wiesz, ale potrzebujemy pomocy anioła. To nawet dobrze, że Mikael cię odtworzył. 
Reth zrobił duże oczy. 
- Skąd wiesz? 
- Widzę. 
- Co? Jakim sposobem? 
- Jeszcze tego nie zauważyłeś? Wobec tego jakim cudem mogłeś skontaktować się ze mną niemal z drugiego końca miasta? Wtargnąłeś do mojego umysłu bez żadnego ,,dzień dobry", a teraz udajesz naiwniaka. Chyba, że rzeczywiście nadal nie rozumiesz, co się stało. 
Reth nie udawał. Nie miał pojęcia, co się mogło stać. To prawda, był nieco zdziwiony swoją nową zdolnością, ale sądził, że otrzymał ją w pakiecie, kiedy Mikael oczyszczał jego duszę. 
- Hm... W porządku. Na razie nie powinniśmy poruszać tego tematu. Musimy porozmawiać, ty i ja, ale wolałbym zrobić to na osobności. 
Jue rzucił znaczące spojrzenie swojemu strażnikowi, ale on tylko potrząsnął głową.
- Czy możemy już przejść do konkretów? - zapytał Hale, niecierpliwie poruszając się na krześle. - Bo chyba tracimy czas? 
- Racja. W takim razie pozwólcie, że nakreślę sytuację, w jakiej się znaleźliśmy. 
Claw szybko streścił, w jaki sposób dostał się do siedziby wiedźmy, w jaki sposób ją pokonał i odnalazł archanioła. Nie zapomniał wspomnieć, że działał z polecenia Lucyfiela i że odnalazł w jej kryjówce uwięzionego zaklęciem Zero. Potem poinformował ich, że uwolnienie archanioła będzie wymagało anielskiej ręki, gdyż bariery rozpięte wokół jego ciała nie złamią się pod zaklęciami żadnego demona. 
Kiedy skończył, Reth odchrząknął.
- Czy mogę coś dodać? 
- O co chodzi? - zapytał Jue. 
- Wypadło mi to z głowy, chociaż to akurat jest ważne. Z powodu tego incydentu z Rafaelem, archaniołowie postanowili zniszczyć De Arche. Mówili coś o herezjach i bluźnierstwie, po czym stwierdzili, że muszą podjąć odpowiednie kroki. 
Hale zerwał się z krzesła. 
- Co?!
- Nic nie zrobią bez Mikaela, spokojnie. A jeśli się pospieszymy, będziemy mogli zwalić całą winę na wiedźmę, a nie na De Arche, które doskonale nadawało się do tego, by ukryć za jego murami archanioła. 
- To na co czekamy? - zapytał Hale. Nie potrafił sobie wyobrazić upadku De Arche, jego rodzinnego miasta. 
Claw także wstał. 
- Zgadzam się z Hale'em. Powinniśmy ruszać. Mistrzu Jue, wiem, że macie do wykonania misję, ale to jest ważniejsze. 
Jue pokiwał głową. 
- Macie rację. Musimy ruszać. 
- Ja przypilnuję waszych tyłów - zaoferował Zero, podnosząc głowę. - Tak będzie bezpieczniej. 
Jue skrzywił się nieznacznie. Nie był do końca pewien czy powinien mu zaufać, ale... Jeden rzut oka na Lan powiedział mu, że nie powinien traktować jej jak nieodpowiedzialnego dzieciaka. Z drugiej strony, jeśli coś jej się stanie, to będzie to jedynie jego wina. Może powinien wysłać z nią kogoś jeszcze? Ale kogo? Potrzebował zarówno Hale'a, jak i Clawa. To on musiał ich poprowadzić. 
Westchnął. 
- Ja pójdę z Lan i... Zero. Reth, czy możesz iść beze mnie? 
Anioł natychmiast zrozumiał. 
- Tak, Mistrzu.           

15 komentarzy:

  1. kurczaki pieczone, ale jazdaaa! rozdziały sypią się z nieba <3
    huehuehue, mam przed oczami obraz Retha opychającego się cukierkami! Cudowne zjawisko! xD O, i Hale sie pojawi? :)
    BUAHAHAHAHA! Lan obrywa Hale w piotrusia? hahaha! Boże jedyny! Geniusz, czysty geniusz! hahahah!
    ło masz Ci. A ja myślałam ze Lan nie mogła przywołać Zero? *zastanawia sie* No dobra. Ale widok takiego zmarnowanego Zero jest dziwy. Co on właściwie robil ze taki zmęczony i zmarnowany? A może nie powinnam była pytać ? :/
    Wiem, że mnie zabijesz za to, ale muszę Ci coś wytknąć *placze* "łoń na ramieniu swojego strażnika. Hale natychmiast go poparł - bał się bowiem, nie ściany jego mieszkania są zbyt cienkie" tu nie powinno być "że" ? :* KOcham Cię Limeciu :* Pamiętaj kiedy będziesz mnie próbowała zamordować :*
    Ha! Dobrze że zaczynasz tłumaczyć tutaj co i jak z tym wiązaniem się z demonami/duchami i stażnikami co coś. *zaczytana*
    Boże, Zero w tym rozdziale jest tak niemożliwy, że sama miałabym ochote go zdzielić otwartą dłonią. Ale zdrugiej strony jest on tutaj tak komiczną postacią ze nic sie z nim nie może równać.
    Mam wrażenie ze te rozdziały są króciutkie :( No ale mam nadzieje ze zaraz coś dalej będzie, co? :*
    W ogóle nie wiem co sie dzieje z Zero, a naprawde chciałabym wiedzieć. Fajnie by było jakby np możnaby poprowadzić jakąś rozmowe między Lan a Zero czy cos... Hm.. dziwne, ale nie mam pomysłów, no :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako że jestem dość zmęczona, pozwól, że odpowiem tylko na zarzuty stawiane pod adresem Zero: cóż, anioł śmierci jest w tym momencie taki zaspany, bo odsypiał wszystkie nieprzespane noce, które spędził u wiedźmy. Aczkolwiek aniołowie (ani demony) spać nie muszą, ale wejście w stan uśpienia pozwala im zregenerować znaczną część własnej siły. Czy jakoś tak... Pomyśl o tym jak o ładowaniu baterii xD
      Następny rozdział zaczęłam pisać, ale w sumie nie skończyłam go jeszcze. Trzymaj kciuki, by wena mnie nie opuściła do tego czasu xD
      I dziękuje za wytknięcie błędu. Poprawię rozdział w najbliższym czasie :))

      Usuń
    2. Ok, ładuje baterie. Niech będzie ;) Ale mam nadzieje, że Zero niedługo wróci do konycji bo chyba wolę tego takiego... no wiesz ^^
      A co do ładowania baterii... możemy uznać że ja też ładuje swoje baterie bo przez Ciebie mam wene? :D Wiesz, jesteś chyba moją ładowarką w tej chwili ;p ( Jakkolwiek dziwnie może to brzmieć ^^)
      Weeeeny :*

      Usuń
    3. Nie przeszkadza mi bycie ładowarką, właściwie czuję pewnego rodzaju dumę <3 Nie ma to jak pozytywnie oddziaływać na innych xD No chyba, że akurat nie masz czasu na pisanie i ta wena tylko ci przeszkadza... :) Zero postaram się natomiast postawić na nogi najszybciej, jak to możliwe :>

      Usuń
    4. Nie no, wczoraj zaczęła pisać więc wena jak najbardziej sie przydaje. Tylko nie wiem jeszcze co mi z tego wyszło, bo wiesz... pisanie po praktycznie ponad rocznej przerwie może troche słabiej wypadać w sondażach. ( pisanie sprawozdań z fizyki nie uważam za poprawianie umiejętności pisarskich - i tak nie były zbyt dobre treściowo :/) No ale nie chce się poddać. Nie teraz, kiedy wreszcie wpadłam na pomysł, który sam sie całkowicie ułożył w mojej glowie ;)
      A co do Zero... Wiesz jak bardzo na niego czekam, nie? :D

      Usuń
    5. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia XD Ale skoro się o niego dopytujesz, zakładam,że wiele po niem oczekujesz, a ja nie wiem, czy moje umiejętności pisarskie sprostają wszystkim oczekiwaniom xD
      ps. Zapomniałam podziękować za podrzucenie pomysłu, mogłabym go nawet zrealizować ^_^

      Usuń
    6. ja coś podrzuciłam? O_O

      Usuń
    7. E... No, owszem :D Pozwolę Ci się spokojnie i w samotności zastanowić, co to takiego było xD

      Usuń
    8. dobra, już wiem co.
      mam sie bać? ;p

      Usuń
    9. Rozdział cię nie skrzywdzi, więc chyba nie bardzo jest czego się bać. Chociaż w sumie kto wie, może doznasz uszczerbku na psychice, kto wie :D

      Usuń
  2. ACH! Czyli Retha można zdobyć za pomocą słodyczy! Musiał uroczo wyglądać z ustami pełnymi landrynek *wzdycha*

    Jego nowa moc jest fajna, nawet może się instynktownie kontaktować z innymi demonami. Zadziwiające, że dopiero Jue mu to uświadomił zadajac odpowiednie pytanie.

    Wyczuwa coś spod drzwi Mishy? Może jej nienawiść, zazdrość, zaborczość, egoizm? ta dziołcha to 160cm czystego zła! Może misha to wiedźma? )(tia, nie znoszę tej jędzy). Fajnie, że mają taką nawigację w postaci Retha hehe :D może metodą "ciepło zimno" uda im się ją szybko namierzyć! ;)

    hahaha nie grałam nigdy w piotrusia na słodycze! Czemu o tym nie pomyslałam? Chyba nie mam żyłki hazardzisty :P Zero najlepszy! hahah wpadł rozespany, ledwo pohamował słownictwo... :) hhaha jeśli Reth będzie czuwał nad Lan, żero nic jej nie zrobi mwahahah! :D

    Nareszcie Lan zrozumiała co się dzieje! Sądzę, że teraz sama nie będzie szukała kontaktu z zero, chyba, że życie jue będzie zagrożone... Wtedy chyba zaryzykuje. Nie wiem jak z Hale... zawsze może założyć, że Jue go uratuje... podsumowując, sądzę, że jeśli dojdzie do połaczenia dusz, to tylko wtedy gdy Jue i hale będą zagrożeni.

    Co się dzieje z Rethem? Kiedy dojdzie do rozmowy między nim a Clawem, który mu wszystko wyjaśni? Pisiaj następny rozdział 8czeka niecierpliwie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bywa w moich opowiadaniach, że bohaterów zbyt łatwo można przekupić przeróżnymi słodyczami, chociaż ja sama niekoniecznie bym się rzuciła na landrynki xD Ale lubię, jak się opychają słodyczami, zwłaszcza Reth... <3
      Zdecydowałam, że Misha okaże się zła do szpiku kości - ale to chyba wszyscy przeczuwaliśmy - nawet wtedy, kiedy jeszcze ja sama o tym nie wiedziałam xd Dlaczego więc nie zrobić z niej wiedźmy? W końcu wiedźmy są najgorszym i największym złem chodzącym po świecie Łowców ^^
      Ja też nigdy nie grałam w piotrusia na słodycze :( A szkoda, wygląda na to, że to niezła zabawa jest (mniam, te czekolady) xd
      A Lan jak to ona - najpierw pakuje się w kłopoty, a potem Jue ma ochotę bić czołem o ścianę xd Jeszcze nie zdecydowałam, co z nią zrobię, ale nie podoba mi się za bardzo to, w jakim kierunku jej charakter zmierza O.o Muszę ją poprawić, ale nie wiem, czy to na tym etapie jest możliwe - dużo głupich rzeczy zdążyłam już zrobić.
      Ale co tam, ważne, że Jue promieniuje doskonałością XD

      Usuń
    2. od samego początku to powtarzałam, a skoro ona jest zła, czemu nie może współpracować z natasha? może być jej uczennicą? wiem, wiem, Natashka sama woli zawojować świat... ale no misha skoro jest juz czystym złem, to chyba może wspolpracowac z najwieksza bicza? chyba ze chcesz mishe wykorzystac w inny sposob? np. teraz zwieje a pojawi sie za x lat palajaca checia zemsty? ;>

      Co do lan, na gg wysłałam Ci moj pomysł :-D

      Usuń
    3. Liściaku! Dziękuję! Podrzuciłaś mi właśnie pomysł! XD Widzisz - ledwo się pojawiasz, a ja już jestem natchniona. Mai też mi wcześniej podrzucała pomysły... Co ja bym bez was zrobiła, dziewczyny (z pewnością nie dałabym rady napisać tego opowiadania) ;* Hm w takim razie muszę sprawdzić gg :))

      Usuń
    4. Hahah to sie ogromnie ciesze, że moje komentarze Ci inspirują! :)

      Usuń