poniedziałek, 22 lipca 2013

23. Definicja miłości

Kiedy chłopcy po tygodniu nieobecności wrócili, zastali mnie w nastroju dość ponurym, dlatego zaczęli wokół mnie chodzić na paluszkach. Hajime mógł zrzucić całą winę na kobiece humory, ale Jun zupełnie nie miał wytłumaczenia na to, co się ze mną dzieje, a jako że był moim ,,ochroniarzem” (naprawdę trudno mi teraz było o nim myśleć jak o moim chłopaku), próbował coś ze mnie wyciągnąć. Nie potrafiłam mu jednak odpowiedzieć na zadawane pytania, więc sam doszedł do jakichś wniosków, którymi się ze mną nie podzielił. Kazał jednak Hajime się mną zająć, po czym opuścił pokój.
Zaniepokoiłam się.
- Co się dzieje? – zapytałam.
- Chyba pobiegł do Ayi – odparł Hajime, wzruszając ramionami. – Nic mu nie chciałaś powiedzieć, więc zapewne sądzi, że to ona odpowiada za twój podły nastrój. Myśli, że coś ci zrobiła. Przynajmniej tak mi się wydaje…
Jeszcze bardziej się zaniepokoiłam, ale było już za późno, by wybiec za Junem i go powstrzymać. Hajime też przyznał, że bez sensu w tej chwili go powstrzymywać, skoro coś tam w głowie sobie uroił.
Aby odegnać od siebie wszelkie niepokojące myśli, zapytałam Hajime, jak im poszło podczas rozgrywek między drużynowych. Trudno było mi jednak skupić się na tym, co do mnie mówił, ponieważ głowę miałam pełną niepotrzebnych myśli, do których zainspirowała mnie Mayuko. Naprawdę nie chciałam jej winić za mój stan ducha, ale w tym przypadku to przecież nie była moja wina. Nigdy wcześniej przez myśl mi nie przeszło, że sympatia, jaką darzę Hajime, może przybrać jakiś poważny kształt. W tej chwili też niczego nie czułam. Żadnych rewelacji. Nie było mi ani przykro, że muszę z nim siedzieć sama w pokoju, ani nie byłam z tego powodu szczęśliwa.
Czy tak wyglądała miłość? Coś mi się zdawało, że nie bardzo. Mogłam być małym dzieckiem, jeśli chodziło o zakochiwanie się, ale wiedziałam jedno: osoba Hajime nie przyprawiała mnie o szybsze bicie serca. Mayuko się myliła. I chociaż wiedziałam o tym od początku, to jednak zostałam do tego stopnia oszołomiona jej słowami, że przez chwilę nawet w to wierzyłam.
Minęła długa chwila, zanim zrozumiałam, że w pokoju panuje kompletna cisza, a ja bezczelnie wpatruję się w Hajime. Nie spuściłam jednak wzroku. Ogarnęła mnie nagła i nieprzeparta chęć postawienia mu pytania, które od kilku dni za mną chodziło.
- Hajime, co byś zrobił, gdyby Mayuko cię zdradziła?
- Dlaczego miałaby to zrobić?
- Nie wiem, ale… Gdyby zaistniała taka sytuacja?
- Coś się stało? Znalazłaś kogoś, kiedy nas nie było?
- Hajime, ja pytam o ciebie. Tylko teoretycznie, ale jestem ciekawa, co byś zrobił, gdyby tak rzeczywiście się stało.
Chłopak posłał mi dziwne spojrzenie.
- Nie wiem, o co ci chodzi i nie mam ochoty odpowiadać na twoje pytanie. Jeśli coś przeskrobałaś, dlaczego mi po prostu nie powiesz?
Nie mogłam mu przecież powiedzieć o tym, czego dowiedziałam się od Mayuko! Jemu, który tak cenił sobie przyjaźń Juna! Chociaż to oczywiście nie była wina Hanazaki, że dziewczyna się w nim zakochała. Sam przecież powiedział, że nigdy by Hajime nie zdradził w ten sposób – a jeśli komuś można było zaufać, to właśnie Junowi. Gdyby miał coś na sumieniu, natychmiast dałoby się to zauważyć. Mimo to…
- Hajime… Jesteś pewien, że Mayuko-san cię kocha?
- Miłość? O czym ty mówisz? Mayuko została mi przedstawiona w wieku sześciu lat. Dowiedziałem się nagle, że jestem z nią zaręczony, więc od tej pory nie powinienem nawet patrzeć na inne kobiety. Jesteśmy do siebie przyzwyczajeni, znamy swoje dobre i złe strony, wiemy, że możemy na sobie polegać. Nie czujemy do siebie dzikiej namiętności, więc nasz związek będziemy budować na solidnej przyjaźni. Czy tak nie jest lepiej? Rei, czy ty nie pragniesz tego samego? Nie chcesz chyba opierać swojego przyszłego związku na czymś tak niepewnym jak pożądanie?
- Związek bez miłości…
Hajime prychnął z rozbawieniem.
- Dziecko z ciebie, Rei Nagare. Prawie o tym zapomniałem.
- Tylko dlatego, że chcę wierzyć w miłość? – zapytałam, czując przypływ gniewu.
- Naprawdę nie rozumiem tej rozmowy. Czekaj, może coś się wyjaśni, kiedy zadam ci bardzo osobiste pytanie. Pozwolisz?
Obojętnie skinęłam głową.
- Czym dla ciebie jest miłość?
Prychnęłam.
- Na pewno nie tym, czym jest ona dla ciebie – odparłam, wydymając policzki. – Dla mnie to uczucie jest czymś… niepospolitym. Ty natomiast wszystko sprowadzasz do przyjaźni, do solidnych fundamentów… A gdzie szaleństwo?
- Jesteś kompletne dziecko. Mylisz zakochanie z miłością, ale co ja ci będę tłumaczył. Sama się kiedyś przekonasz, które z nas miało rację. Nie myśl sobie jednak, że pozwolę ci zranić Juna podczas tej próby uczucia. Jeśli po prostu chcesz się zabawić, zostaw go od razu w spokoju.
Zacisnęłam zęby i wstałam, zamierzając wziąć prysznic i położyć się do łóżka. Nie miałam dłużej ochoty dyskutować z Hajime w chwili, kiedy jego dupkowatość wychodziła z niego wyraźniej, niż to ostatnimi czasy bywało. Znowu nazwał mnie dzieckiem i rzucił jakąś pseudo-mądrością, której prawdziwości nawet nie zamierzałam roztrząsać. Po raz kolejny tylko zrozumiałam, jak bardzo on i ja się różnimy pod wszystkimi niemal względami. Wiedziałam, że nie robił tego w tym momencie złośliwie, ale i tak byłam na niego zła. Jego słowa obudziły we mnie natychmiastowy bunt. Dlatego nie chciałam dłużej z nim rozmawiać, obawiając się swojej własnej reakcji.
Ale może miał rację co do tej miłości…
Wzdrygnęłam się natychmiast i wyrzuciłam tę obrzydliwą myśl z głowy. Hajime nie mógł mieć racji! Miłość nie mogła być taka… taka zwykła!
- Rei…?
Cholera! Głupie łzy!
- Ja już nic nie rozumiem – wydusiłam, z całych sił powstrzymując płacz. – Więc czym jest ta miłość?
Hajime wstał i niepewnie objął mnie ramieniem, przytulając do swojej piersi. Nie było w tym uścisku wiele entuzjazmu, ale i tak poczułam się lepiej.
- Czym? Odpowiedź jest bardzo prosta, Rei. Miłość jest szczęściem, którym chcesz się podzielić z drugą osobą. Nie wielkim fajerwerkiem, który wybucha i gaśnie, ale małym, spokojnym, pięknym płomyczkiem, przy którym możesz się ogrzewać przez całe życie. Miłość jest pragnieniem trzymania drugiej osoby za rękę i pragnieniem zrozumienia jej choć trochę. To piękne uczucie Rei. Nie myl jej z czymś tak pospolitym jak zakochanie. Wiem, że Juna nie darzysz ani jednym, ani drugim, ale mam ciągle nadzieję, że to się zmieni. Jeśli nie… nie unieszczęśliwiaj go, proszę.
Skinęłam głową, wzdychając ciężko. Zdołałam zatrzymać płacz w sobie, ale byłam pewna, że oczy i tak mam czerwone. Odsunęłam się więc od Hajime i powlokłam się pod prysznic, znowu zapominając ręcznika i ubrania na zmianę, które chwilę później Hajime wrzucił przez szparę w drzwiach, które zaraz zatrzasnął. Gdyby jednak z jakiegoś powodu spojrzał do środka, zobaczyłby skuloną, godną pożałowania dziewczynę, która w tej chwili zupełnie nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Hajime mi bowiem uświadomił, że mój cel przebywania tutaj – znalezienie kandydata na męża – zupełnie nie był tak zabawny, jak wcześniej mi się wydawało. Cała ta przebieranka była po prostu śmieszna. Czy naprawdę uważałam, że ktoś mógłby mnie pokochać jako chłopaka, a potem, gdy powiedziałabym mu prawdę o sobie, bez sprzeciwu zaprowadzić mnie do ołtarza?…
Powoli otwierałam oczy na rzeczywistość.
Zaraz po wyjściu spod prysznica podeszłam do Hajime. Chyba zrozumiał, co chciałam mu oznajmić, bo uśmiechnął się ze zrezygnowaniem.
- Hajime, nie mogę dłużej odgrywać tej szopki. Nie mogę zwodzić Juna jako chłopak i mieć nadzieję na to, że kiedy dowie się prawdy, zaakceptuje mnie bez żadnego sprzeciwu. Przepraszam, że niszczę twój plan, ale sam widzisz, że to nie może tak dłużej trwać. Zamierzam stać się dziewczyną i własnymi siłami poradzić sobie z Ayą. Będę wdzięczna, jeśli użyczysz mi swojej siły.
Hajime wyciągnął ku mnie dłoń, którą uścisnęłam.
- Najwyższy czas, Rei. Nadszedł doskonały czas na to, byś wkroczyła do akcji jako dziewczyna w pełnej krasie. Liczę na ciebie.
Skinęłam głową, po czym pobiegłam na piętro się spakować. To była jedyna właściwa decyzja. Tylko tak mogłam prawdziwie pokochać i równie prawdziwie rozkochać w sobie jakiegokolwiek mężczyznę. Świetnie się bawiłam, udając chłopaka, ale nadszedł czas, by chłopczyca w końcu dorosła i stawiła czoło swojej kobiecości. Tylko w ten sposób mogłam znaleźć szczęście.
Byłam ciekawa, czy ojciec spodziewał się takiego rozwoju wypadków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz