środa, 25 września 2013

8. Tajemniczy artefakt

Teia, korzystając z pomocy Zero i Clawa, rozpięła nad nimi półprzezroczystą barierę, kiedy schodzili w głąb podziemi. Hale, wyraźnie zaintrygowany zdolnościami młodej czarownicy, kroczył tuż za nią, obserwując w milczeniu każdy jej ruch, chociaż dziewczyna nie wykonywała żadnych tajemniczych gestów. Żeby utrzymać barierę, trzymała po prostu w obu dłoniach lśniącą na niebiesko magiczną kulę. Jue szedł na przedzie, informując swoich towarzyszy o zbliżającym się niebezpieczeństwie, kiedy zachodziła taka potrzeba. Bariera jednak powstrzymywała ataki wszystkich ghouli i wściekłych duchów, które jedynie odbijały się od jej powierzchni i z krzykiem uciekały w ciemność. 
Lan dreptała u boku Zero, dość nieufnie przyglądając się ich nowej towarzyszce. Chociaż Jue wyjaśnił im, kim dziewczyna jest i z jakiego powodu mają jej pomóc, Lan niechętnie zgodziła się na jego plan, ponieważ po prostu nie ufała młodej czarownicy. Nie do końca rozumiała decyzję Mistrza, by jej pomóc, ale złożyła to na karb jego pochodzenia: w końcu jego matka była pełnoprawną czarownicą. Musiał mieć do nich słabość z tego powodu...
To jednak nie znaczyło, że powinien pakować się w kłopoty, ponieważ Teia ładnie się uśmiechnęła. 
Hm, a może była po prostu zazdrosna - Lan nie wzbraniała się przed tą możliwością. Nie podobała jej się myśl, że miałaby dołączyć do grona śliniących się fanek Jue, ale z drugiej strony łączyła ich dość nietypowa partnerska więź, więc chyba miała prawo martwić się o niego i być lekko zazdrosną... prawda? 
- Jesteśmy prawie na miejscu - oznajmiła Teia, zwalniając. Pozostała trójka poszła w jej ślady, gdyż owionęła ich fala ogromnej, magicznej energii. Bariera rozpięta nad nimi zadrgała, ale nie zniknęła. Młoda czarownica mocniej zacisnęła palce na magicznej kuli. - Przed nami znajduje się wejście do małej komnaty. Właśnie tam znalazłam tę dziwną... istotę. 
- Mam złe przeczucia - mruknął Claw, kręcąc głową. - Tyle mrocznej magii zgromadzonej w jednym miejscu... 
- Niezbyt podoba mi się nasze pakowanie w kłopoty na pierwszej poważnej misji - oznajmił Zero - ale chyba nie mamy wyboru. Jeśli ghoule tworzą tutaj jakieś świństwo, musimy to zlikwidować. 
- Ja nie mam zamieru niczego dotykać - dodał Claw, krzyżując na piersi ramiona.
 - Reth by się przydał... Gdzie się nasz aniołek podział? - zauważył strażnik Lan.
Jue uniósł trzymane pistolety na wysokość oczu. 
- Tutaj, ze mną. Magia obecna w tym miejscu jednakże wypycha go na zewnątrz. 
- Co? Nasz aniołek nie radzi sobie w krytycznych sytuacjach? - zadrwił Zero. 
Jue uśmiechnął się niemal niedostrzegalnie. 
- Ależ skąd. Jeśli zniszczenie tego czegoś stanie się dla nas za dużym problemem, Reth zwali sufit na głowy.
- O... No to jestem cudownie spokojny - mruknął Zero. - Nie żebym nie ufał naszemu cudownemu aniołkowi, któremu do głowy by nawet nie przyszło, by nas pogrzebać żywcem. Wszystkich. Hm. Chyba właśnie zmiękły mi kolana. 
- A mi za chwilę skończy się cierpliwość - oznajmił stanowczo Claw. - Czy możemy w końcu przyjrzeć się temu, po co tu przyszliśmy? 
Jue odetchnął z wyraźną ulgą. Najwyraźniej paplanina Zero jemu także zaczęła działać na nerwy.
Znowu ruszyli przed siebie, tym razem jednak byli bardziej spięci. Świadomość tego, że czeka ich konfrontacja z nieznanym zagrożeniem, sprawiła, że ich kroki stały się cięższe i bardziej ostrożne. 
Nagle Zero wrzasnął, zatrzymując się. Uniósł dłonie do twarzy, jakby chciał ją przed czymś osłonić, ale ten gest w niczym mu nie pomógł. Cała jego sylwetka niemal natychmiast stanęła w płomieniach.
Claw, z przekleństwem na ustach, rzucił się ku niemu. 
- Zabieram go stąd! - krzyknął, powalając Zero na ziemię. - Magia tego miejsca nas zniszczy, jeśli się nie odsuniemy!
Jue już otwierał usta, by coś powiedzieć, ale zaniemówił, kiedy zobaczył, jak z jednej z czarnych wnęk zaczęła wynurzać się dość osobliwa postać. Lan zakryła usta dłonią i cofnęła się o krok, dusząc w sobie krzyk. Jednocześnie skrzywiła się, gdy doleciał do niej okropny smród, coś jakby... odór rozkładających się ciał. Poczerniało jej przed oczami, kiedy zrozumiała, z czym mogą mieć w tej chwili do czynienia. Wolną ręką złapała Hale'a za rękaw i potrząsnęła nim. 
On jednak przygotowywał się już do ataku, stojąc na szeroko rozstawionych nogach. Czuł się niepewnie, nie mając u boku Clawa, ale przecież nie był w tej chwili całkowicie bezbronny, chociaż nie mógł korzystać z zaklęć. Wyciągnął z kabury pistolet, który trzymał na szelce pod płaszczem, i pewnie uchwycił go w dłoni. Nie miał zamiaru stać niczym kołek i tylko przyglądać się temu, jak Jue odwala za nich całą robotę. 
- Hale, czy ty... 
Urwała, gdyż stwór w tej samej chwili wydał z siebie nieludzki wrzask i uderzył wielką łapą w barierę rozpiętą nad ich głowami. Teia jęknęła i byłaby upadła, gdyby Jue nie pomógł jej utrzymać się na równych nogach. 
- Nie sądziłam, że to... coś wyjdzie nam na spotkanie - stęknęła. - Postaram się utrzymać barierę, ale musicie się pośpieszyć! 
Jue odwrócił się i skinął na swoich towarzyszy. Wyraz twarzy miał poważny. 
- Wygląda na to, że nie możemy użyć mocy naszych strażników w tej walce, ale i tak musimy stawić ożywieńcowi czoła. Jesteście gotowi?
- Oczywiście - odparli unisono Hale i Lan. 
Jue z uznaniem pokiwał głową. Potem się odwrócił i schował pistolety. W końcu Reth nie mógł mu pomóc w tej walce. 
- Będę was wspierał - oznajmił. - Użyję mojej własnej magii, żeby uzyskać przewagę w tej walce, ale musicie trzymać go na dystans. Wszystkim nam wyjdzie to na zdrowie. 
- Zrozumiano - odparł Hale bez wahania. 
Lan drżącą ręką sięgnęła po sztylet, który trzymała za paskiem. Walka nie tyle ją przerażała, co stawienie czoła ożywieńcowi. Czytała o tych potworach i to, czego się dowiedziała, nie uspokajało jej w tym momencie. Oczywiście znała instrukcję i wiedziała, jak powinna się zachować, zwłaszcza, że Jue i Hale także mieli brać udział w tej walce, ale sama świadomość, że i ona miała walczyć... 
Wypuściła drżące powietrze z płuc. Bała się, oczywiście, że tak. Ale była Łowcą Dusz, więc musiała opanować swój strach. I wspomóc w walce swojego partnera... ich obu. 
- Gotowi? - zapytał Jue, unosząc przed siebie dłoń. Ożywieniec ponownie wstrząsnął barierą, ale tym razem jego łapa odbiła się od jej powierzchni. Stwór wydał z siebie wściekły wrzask, który zatrząsł ścianami wąskiego korytarza, aż posypały się kamienie. 
- Zasypie nas, jeśli dalej będziemy tu tak stać - zauważyła słusznie Teia. Na czoło wystąpił jej pot. - Musimy się pośpieszyć!
Hale odbezpieczył pistolet, po czym skinął głową Lan. Zrozumiała, że chciał, by zaatakowali razem. Nie było jednak czasu na omawianie planu, więc dziewczyna posłusznie rzuciła się do przodu. Przerażała ją walka z tak bliska, ale nie było wyboru. Wzięła zamach i z krzykiem wbiła ostrze sztyletu w fioletowo-niebieską kończynę stwora. Musiała jednak wyjść poza barierę podczas wykonywania tego manewru, więc jej serce biło w szaleńczym rytmie ze strachu. 
W tej samej chwili jednak w ożywieńca trafiło zaklęcie rzucone przez Jue i rozległ świst przelatujących nad jej głową kul pistoletu. Stwór zawył, ale nie miał czasu na kontratak. Teia jedną ręką przycisnęła magiczną kulę do piersi, a drugą wyrzuciła ognistą kulę. Zaklęcie zasyczało, gdy zetknęło się ze skórą stwora. Lan skorzystała z okazji i po raz kolejny dziabnęła ożywieńca.
Ich przeciwnik oczywiście nie poddał się tak łatwo, ale mając Teię i jej zaklęcia do pomocy, szala zwycięstwa przechylała się na ich stronę. Ożywieniec próbował ich zgnieść, stosując różne chaotyczne ataki potężnymi łapami i nogami, ale Jue i Teia nie pozwolili mu na swobodę ruchów. Ich zaklęcia zmuszały go do cofnięcia się, a niekiedy oszałamiały. Wtedy Hale korzystał z okazji i strzelał w - jak mu się wydawało - najbardziej wrażliwe punkty na ciele stwora. Nie dekoncentrowały go nawet wrzaski czy iskry skaczące nad jego głową, kiedy ciosy przeciwnika trafiały w barierę. 
Walka była wyczerpująca, ale ożywieniec w końcu ze stęknięciem padł, zupełnie bez życia. Niestety, niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło, ponieważ zaraz po tym na ich głowy zaczęły sypać się kamienie z góry. A to oznaczało, że lada moment mogły runąć na nich gruzy budynków stojących tuż nad nimi. 
- Pokonaliśmy go, ale magia nadal tu jest - oznajmiła Teia, ciężko dysząc. - Nie możemy wezwać waszych strażników. Musimy poradzić sobie sami. 
- Musimy biec - zaproponował Hale. - Kij z barierą, musimy się stąd jak najszybciej wynosić. 
- Popieram! - krzyknął Jue, już zrywając się do biegu. Ociągającą się Teię chwycił za rękę i pociągnął za sobą. Hale chwycił Lan i poszedł w ślady partnera. Drogę oświetlała im wyczarowana w biegu przez Teię świetlista kula unoszącą się tuż nad jej głową.
Na powierzchnię wybiegli w samą porę. Za ich plecami rozległ się głośny trach!, po czym kłąb pyłu wydostał się z przejścia tuż za nimi, pokrywając ich kurzem. Wszyscy szybko zakryli rękawem twarze, ale drobinki dostały się do ich oczu, nosów i gardeł. Szybko zaczęli kaszleć. 
Gdzieś w oddali rozległo się okropne wycie. 
- Wszyscy są cali? - zapytał Jue, kaszląc i wycierając rękawem kurz z twarzy. 
Odpowiedziały mu znaczące chrząknięcia i kaszlnięcia. 
- Mistrzuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
Reth zmaterializował się nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd, po czym rzucił się Jue na szyję i ścisnął go tak, że chłopak zrobił się niebieski na twarzy z niedotlenienia. 
- Wiedziałem, że dzieje się coś złego, ale nie mogłem się do was dostać. Mistrzu, co ja bym zrobił, gdyby coś ci się stało?!
Jue, któremu w końcu udało się oswobodzić z morderczego uścisku, poklepał go po głowie. 
- No, nic złego się nie stało. Zobacz, udało nam się wyjść w jednym kawałku.
Reth energicznie pokiwał głową, po czym westchnął, przykładając dłoń do piersi. 
- Ach~ Myślałem, że dostanę zawału. 
- Ja też - przyznał Hale. - Jezu, co to w ogóle było? I tak to pokonaliśmy, ale serio myślałem, że zmoczę majtki. 
- Ja chyba zmoczyłam - oznajmiła Teia, wycierając pot i kurz z czoła. - Czarownice zazwyczaj nie stają oko w oko z ożywieńcami, to nie nasza działka. Pomyśleć, że nadzialiśmy się na jednego...
- Będę musiał zameldować o tym Arcymistrzowi. To, że ghoule były w stanie stworzyć ożywieńca, choć nie słyną z bystrości, jest dość niepokojące. O?
Claw i Zero w końcu do nich dołączyli. Strażnik Lan miał na sobie nową, białą koszulę i spodnie. Claw natomiast trzymał w rękach jakiś długi, złoty pręt, który wydawał się drgać i emanować magiczną energią. 
Teia wydała z siebie okrzyk zaskoczenia, po czym klasnęła w dłonie.
- Ach! To jest... dokładnie to, czego szukałam!
Claw podał jej trzymany przedmiot. Lan podeszła do Zero i zaczęła wypytywać go o to, czy wszystko w porządku i jak bardzo poważne były jego obrażenia. Jej strażnik oczywiście zaczął zgrywać bohatera i zapewniać, że nic mu nie jest, ale nadpalone brwi mówiły same za siebie. 
- Uważałbym z tym przedmiotem - mówił tymczasem Claw. - Emanuje dość niezwykłą mocą. Był zakopany dość głęboko pod ziemią, ale otaczająca go magia nie ukryła go przed moimi oczami. Zobaczyłem go tak, jakby leżał na powierzchni.
Teia pokiwała głową. Całkowicie się z nim zgadzała. 
- Oczywiście. Dlatego chcemy ją dobrze schować, żeby nie wpadła w niepowołane ręce. Żadna z nas nie odważy się dotknąć jej gołymi rękami, nie mówiąc już o korzystaniu z zapieczętowanej w niej mocy. 
- Jak zamierzasz odnieść tę rzecz do waszego stowarzyszenia? - zaciekawił się Jue. 
Teia wyciągnęła spod płaszcza zwinięty w kostkę materiał. Rozłożyła go na ziemi i położyła na nim kostur, po czym zręcznie go zawinęła. Jue i Hale pomogli jej związać go tasiemkami.
Reth dreptał niecierpliwie dookoła. Niepokoiła go magia zawarta w tajemniczym artefakcie, toteż nie odważył się zbliżyć.
- Dasz już sobie radę? - zapytał Hale, przyglądając się, jak dziewczyna przywiązuje sobie cenny tobołek do pleców. - Mamy swoją misję, ale może potrzebujesz eskorty?
Dziewczyna pokręciła głową i posłała im śliczny uśmiech. 
- Teraz już dam sobie radę, dziękuję. Ach, dziękuję za wszystko. Na pewno w jakiś sposób się odwdzięczę. 
- Na pewno? - Jue nie był do końca pewien, czy dziewczyna mówi prawdę. Już raz wpakowała się w kłopoty i tylko przypadek sprawił, że mogli jej pomóc. Teraz w dodatku niosła ze sobą magiczny przedmiot, który na pewno ściągnie ku niej niespokojne dusze... Oczywiście dziewczyna dowiodła, że nie jest bezbronną białogłową w potrzebie, ale mimo to...
- Oj, nie martwcie się. Może na to nie wyglądam, ale jestem całkiem silna. 
Jue uniósł kącik ust w rozbawieniu. 
- Oczywiście. Przepraszam, że w ciebie wątpimy. 
Hale skrzywił się lekko, wyczuwając w słowach partnera sarkazm. Teia jednak nie zareagowała w żaden sposób, po prostu pokłoniła się i odeszła. Odwróciła się jeszcze i pomachała wesoło, po czym ruszyła w dalszą drogę.
- Naprawdę nic jej nie będzie? - zapytał Hale.
- Skoro tak twierdzi... Całkiem szczera z niej dziewczyna, no i tam na dole ocaliła nam skórę. Nie sądzę, by coś jej się stało - odparł Jue. - My tymczasem musimy skończyć robotę, którą zaczęliśmy. Pokonaliśmy ożywieńca, ale to był dopiero początek. Musimy nałożyć pieczęcie, żeby pozbyć się resztek magii... i ghouli przede wszystkim.
Hale skinął głową. Wiedział mniej więcej, jak ten rytuał miał wyglądać. Nigdy w im nie uczestniczył, ale sporo się o nim naczytał. 
- Bierzmy się do roboty - powiedział. - Wolałbym jak najszybciej wracać, żeby zmyć z siebie ten pył. Czuję go nawet w.. nieważne. 
- Popieram . - Jue skinął głową. - Załatwmy to jak najszybciej, żeby móc wskoczyć pod prysznic. 
- Byle nie razem - dodał Hale, uśmiechając się krzywo.        

11 komentarzy:

  1. OMO OMO OMO! jest rozdział! *jupi* przeczytam rano! :D dziękuję! a nagłówek cudowny! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. po pierwsze - pięęęękny wystrój bloga <3 Nagłówek jest cudowny ;d
    mam nadzieje ze czytajac rozdział jakos sie przekonam do Tei! xD
    No dziewczyna błyszczy od pierwszego zdania rozdziału! Stworzyła barierę która ich chroni i w sumie łowcy nie mają co robić xd I widzę ze Lan ma podobne przeczucia jak ja. Tez nie ufam Tei, ale ufam Tobie Limeciu i pozostaje mi tylko wierzyć, że wiesz w co pakujesz Łowców :D
    No, Reth jest.. jakby to ując... ma jakąś nie tyle słabość co ubytek? XD wiem jak to brzmi, ale wiesz o co mi chodzi ;p Ale z drugiej strony nie dziwie sie ze go wypycha.. on jest w 100% dobry ( no przynajmniej teoretycznie) a mroczna energia wcale good nei jest. ( kurcze, inglisz mi sie w polaka wkręca, zaczynam chorować na symptom emigranta...)
    mam pytanko: "- Ależ skąd. Jeśli zniszczenie tego czegoś stanie się dla nas za dużym problemem, Reth zwali sufit na głowy." Czy tu nie powinno być "głowę" ? albo "Reth zwali NAM sufit na głowy" ? :D
    hahaah! Zero, mój biedaczyna! Zmiękły mu kolana? :D Och, zaczynam sie martwić xD W ogóle Zero sie zrobił dziwnie gadatliwy. Może coś wypił w którymś kręgu piekła? Nie wiem, serio za dużo gada.. nie to zeby mi to przeszkadzało, uwielbiam jego teksty, ale jak milczał był taki tajemniczy i w ogóle był taki ze tylko do niego wzdychać... xD O nie! Coś ty zrobiła ZERO?! Zero, ratuj sie kochany! :( No wiesz, nie do konca o tym myślałam jak Ci pomysł podsunęłam! Ale dzieje sie ciekawie... No i czy to znaczy ze tylko Reth tam będzie obecny czy jego też np przywołają zastępy aniołków?
    No Hale zwarty i gotowy nawet bez Clawa, Lan bojaźliwie patrzy na to co sie dzieje i w sumie sie nie dziwie - ja bym pewnie padła albo zaczęła sie dusic tym odorem... :/ Teia. Kurcze nie powiem zeby jakos póki co zmienila sie w moich oczach ale.. No sama rozumiesz. Mam takie samo podejście jak Lan. Po pierwsze uważam ze nie nalezy ufać każdej napotkanej damie w opresji :/ Nie wiadomo co to by było jakby wszystkie okazały sie złymi... -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Jue będzie korzystał z magii? fajna sprawa ;) Kurcze, instrukcja obsługi Łowcy - w razie problemów pomóc rozstawić nogi i ręce do pozycji startowej - zwanej dalej bojową. xD hahaha! Ciekawa koncepcja ;p wiem ze trajkoczę strasznie, ale mam tyle do powiedzenia dzisiaj ze szkoda gadać xD
      Kurcze, to sie nazywa praca zespołowa. Lan dźga, Jue bombarduje zaklęciami, Hale ostrzeliwuje a Teia przypala futerko. Niezle... xD Ale to nie zmienia faktu ze mam dziwne rpzeczucie ze Teia bedzie miała swój udział jeszcze dalej i nie umiem powiedzieć czy bedzie pozytywna cyz negatywna ( sorry za spelingi ale nie chce mis ie poprawiac :c jestem zmeczona i zaraz ide spac ;p kurcze, u mnie jest północ teraz wiec sie nie dziw!!)
      No pokonali stwora ale tak chałasowali i takie pole wytworzyli ze teraz im sie sufit wali na głowę. no cóż, bywa. Ale rozbraja mnie Jue - Popieram ? hehehe xD like it :D
      hahaha! Reth jest świetny! "Mistrzuuuuuuuuuuu!" hahaha xD ( boze, czemu w mojej kuchni tak wrzeszczą? chyba zaraz tam pójde i zrobie z małolatami porządek -.- serio, spać mi nie dadzą dzisiaj...) hahaha! Reth.. od kiedy on taki opiekuńczy? Jako demon był fajny, a teraz jako aniołek.. zrobił sie nadopiekuńczy xD hahah! kocham go tak czy siak <3
      oh boże, co ja zrobie? dzisiaj bede miała koszmary i przyśni mi sie palący sie Zero :c Ja nie bede wiedziała co zrobić i bede go wodą polewać a on bedzie sie palił jeszcze bardziej... :/ Oh, tylko nie to! Wiesz co? Co do laski.... czuje ze w jakiś dziwny sposób trafi ona do Natashy. Serio. Nie to zebym coś sugerowała ( pewnie to tak brzmi ale trudno) ale serio...
      Kurcze, skoro Reth sie bał zbliżyć do tego artefaktu to... nie powiem zebym uwazala to za dobry pomysł odnajdywanie go i zawożenie w inne miejsce... :/ Moze to cos było w danym miejscu z konkretnego powodu? albo... dobra, wtedy bym musiała to cos zabrać stąd i gdyby istniało miejsce z którego to wykradziono trzeba by było to tam odniesc... xD ale skomplikowane ;p
      hehehehe, uwielbiam przytyki Hale! hahaha! "Byle nie razem" xDDD Kocham tooo! <3
      Super! Nie myślałam ze tak to pociągniesz, ale jest super :) Serio! Kiedy next ? :*
      PS. wiesz co pierwszy raz mi sie zdażyło ze wyświetlił mi sie komunikat ze za długi komentarz napisałam i ze mam go podzielic :c Ale moze to i fajnei? ;p

      Usuń
    2. Ba, trzeba było zmienić wystrój, w końcu jesień idzie... a na obrazek trafiłam przypadkiem! ;)
      Oczywiście, że Teia błyszczy1 Miała błyszczeć! Obiecałam przecież, że jeszcze was do niej przekonam... coś czuję. że dziewczę stanie się moją ulubioną postacią! Reth niestety został odsunięty na dalszy plan, ale w sumie miał swoją misję do wykonania w razie czego ;p

      Co?! Jak to jakość Zera się zepsuła? :D No ja wiem, że miał być super tajemniczy o w ogóle, ale uznałam, że musiał się trochę zmienić, spędzając czas w ludzkim świecie u boku Lan. Przesiąknął humorem Jue haha :D Ale to, że się podpalił, to już nie moja wina - sama wspomniałaś o tym, że powinnam odsunąć strażników od tej walki ;3

      Cóż, rozstawiając nogi łatwiej złapać równowagę niż stać prosto niczym słup :D Przynajmniej wychodzę z takiego założenia. Poza tym podoba mi się to zdanie haha :D Ale abstrahując, praca zespołowa wyszła mi całkiem dobrze... no, oprócz tego, że walkę stoczyli błyskawicznie. Ale byłam zmęczona, więc już nie kombinowałam.

      Wiem! Retha nie można nie kochać. Śliczny mi tutaj wychodzi ;* Taki trochę przytulas, ale ja nie mam nic przeciwko temu, żeby się trochę do ludzi lepił... szczególnie do Jue. Słodziak :D Hm, w sumie powinnam zrobić z niego sexy beast, ale mam od tego innych bohaterów. Reth może sobie pozostać słodziakiem. A przynajmniej mam co do niego takie plany :D

      O.O Nie planowałam tego, żeby magiczna laska trafiła do Nat'ashy, ale właśnie podsunęłaś mi ten evil idea. Cóż. Bywa i tak, shit happens. Nawet najlepszym może powinąć się noga... I nie mam na myśli Tei :D HAHAHA! Moje zUe plany są the best of the best! MWAHAHA!

      Next mówisz... na pewno nie dzisiaj! ;D

      Usuń
    3. jak to next nie dzisia? :c A buuu, ale weź sie do konca tygodnia przekonaj do napisania nexta xD
      co do Zero - no dobra, niech Ci bedzie ze sie troche przyczłowieczył. No ale fajnie by było jakby miał swoje bardziej wyraziste humorki i np raz na jakiś czas siedział cicho i zgrywał gbura albo cos xd
      Reth - on zawsze bedzie świetnym bohaterem niezależnie czy ubierzesz go w bikini czy w różową sukienkę.. no może nei różową bo będzie sie gryzło z kolorem jego włosów... Ale wiesz o co mi chodzi :D I tak bedzie świetnym kompanem i świetnym charakterem - świetny rozładowywacz sytuacji xD
      Teia nadal jest jak dla mnie tajemnicza i nie do konca jej ufam ;) Ale mam nadzieje ze sie jakoś do niej przekonam - skoro ty ją lubisz to moze i ja ją polubię ;p
      i co do laski - jak to holender jest ze ci podsuwam evil ideas? Serio xD Lubie Ci podsuwać pomysły bo nie ważne jak sobie JA to wyobrażam, ty zawsze przedstawiasz sytuacje w innym świetle, zupełnie niespodziewanie ;)
      I co do palenia sie Zero - wiem ze nie twoja wina. Ale wiesz, mam nadzieje ze z Zero wszystko ok :/ Wolałabym go ujrzeć w jednym kawałku w następnych rozdziałach... xD

      Usuń
    4. Ano nie, koleżanki przyjdą i będziemy pić... i oglądać filmy :D Nie będzie czasu na pisanie. Niestety. Bo mam pomysły.
      Hm... no dobrze, postaram się go utajemniczyć. Znowu. Może mu to nawet na dobre wyjdzie, bo nie chcę z niego zrobić miękkiego pączuszka. O, nie, tak to nie będzie wyglądać!

      Reth w różowej sukience i bikini! Oh snap! Nie wiem, czy powinnam to sobie wyobrażać... i śmiać jak szalona! :D Chyba nie, ale... to taki świetny obrazek! xD Zawsze wyobrażam go sobie w jakichś poważnych, anielskich szatach, ale to całkiem niezły pomysł... ubrać go w coś takiego! ;p

      Ba! Teia będzie kopać wszystkim tyłki aż miło. Liściakowa chciała, żeby Jue miał jakiego rywala albo rywalkę, bo jest [overpowered] na chwilę obecną i dobrze by było, gdyby mógł się przekonać o tym, że nie jest najlepszym łowcą dusz na Ziemi.

      Trudno, tak po prostu się dzieje. Czy tego chcesz czy nie. Twoje komentarze są pełne pomysłów, z których zazwyczaj korzystam :D

      Usuń
    5. holender, nei pojawił sie komentarz :c Nie lubie tego! ;(
      Miałam Ci życzysz miłe zabawy w gronie znajomych :D Kto wie moze troche Ci sie tez w głowie ukształtują nowe pomysły? Z własnego doświadczenia wiem ze inspiracja może przyjść w najmniej spodziewanej chwili i powstać na skutek obserwowania np jakiegoś "zjawiska" np na ulicy albo cos ;) Wiec moze film Ci dostarczy inspiracji :D
      Co do Zero - no przydałoby sie go utajemniczyć troche. Kto wie, moze naprawde wyjdzie mu to na dobre! Poza tym - możnaby zrobić ze Zero będzie miał jakiś atak... nie wiem paniki albo zlości... xD wiem, dziwne ale wtedy możnaby było sprawić ze Lan jest bezbronna!
      A właśnie, Claw nie ma żadnych słabości! Trzeba go przez maszynke do makaronu przepuścić i go troche osłabić. Bo Claw tez sie nieczęsto pojawia jako postać sama w sobie, może coś by o nim dopowiedzieć? ;) To było tak na marginesie! xD
      Reth... wiem wizja Retha w bikini i różowej sukience jest zabójcza. Ale wiesz, podejrzewam ze jakby z procentami przesadził byłby zdolny ubrać wszystko co mu sie podsunie :D
      Teia - nadal nie wiem co o niej myslerć. Ale podoba mi sie pomysł Jue i kogoś kto by mu skopał tyłek. Wyobrażasz sobie jego urażoną dumę? I złamane serce z powodu tego ze zawsze wiedział ze jest najlepszy? :D
      Ciesze sie ze Ci pomysłów dostarczam! I że znich korzystasz :D Jestem z siebie duuuumna <3

      Usuń
    6. Może rzeczywiście coś mi do głowy przyjdzie... tak przy okazji. Nie byłby to mój pierwszy raz inspirowania się tym, co dzieje się wokół mnie. ;3 Jak będę miała wieczorem głowę pełną pomysłów, to może nawet coś napiszę!

      Hm... Zero... właściwie jest aniołem śmierci. Może opiszę, jak odprowadza dusze w zaświaty? Oczywiście po tym, jak dał się uwięzić Nat'ashy, stracił prawo powrotu do piekiełka, ale... może go zrehabilituję w oczach Lucynki! O! To jest dopiero myśl.

      Claw... też jakoś go odsunęłam, masz rację. Może napiszę jakiś rozdział tylko o nim i Zero, to za jednym zamachem zrealizuję obie historie :D Muszę tylko nad nimi pomyśleć, bo na razie nie wiem, od czego miałabym zacząć. A to takie ciekawe postacie ;3

      Niestety. Reth sie nie upija ;o Jest aniołem żywiołu ognia i nie potrafi się upić. Procenty z niego wyparowują. Gdyby był aniołem żywiołu wody to inna sprawa... ale tak to nie bardzo :D Ale w sumie nie trzeba go upijać. Gdyby tylko Jue chciał, Reth by się dla niego przebrał we wszystko, co chłopak by sobie zażyczył. Ach ta więź :d

      Prawda? Jue potrzebuje kogoś, kto by mu przypomniał o tym, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy od niego. Nie żeby zadzierał nosa, ale bez rywala nie będzie się dalej rozwijał :)

      Usuń
  3. Ja jestem jak najbardziej za tym zebyś coś napisała :) W razie czego służę pomocą! Wiesz, zawsze dobrze jest mieć kogoś na kim możesz sie wyżyć podczas tworzenia! :D
    Zero, rehabilitacja w oczach Lucynki? Jak dla mnei bomba. Myśle ze mogłaby być fajna z tego akcja. Kto wie może Lucynka częściej by sie pojawiała? XDDD
    Ej, czy tu tłumaczyłaś o co chodizło dlaczego Claw był taki strasznie zły jak sie dowiedział o naturze ich więzi? W sensie chyba coś mówiłaś o tym ze Claw jakby podlega teraz Zero? Chyba coś pokićkałam... Ale możnaby troche rozwinąć ten temat. I np Lan mogłaby o tym pogadać z Zero ? :D Wiem, ze dużo tego ale myśle ze generalnie mogłoby być ciekawie ^^
    hahaha to wystarczy Jue upić i już Reth zrobi wszystko co ten mu karze :D hahaha~! Nie wyobrażam sobie teraz tego xDDD Wiesz, racja ze Claw właśnie tak troche na bok poszedł i myśle ze wszystkim dobrze zrobi jak wysłuchamy historii gościa od wielkiego ,łańcucha xd Będize super! Dasz rade coś wymyśleć ;) Na pewno ty sama wiesz wszysto o tej więzi i o skutkach które to wywołało.
    Ej, a jeśli Nat'asha będzie chciała zniszczyć tę więź ( obie wiemy do czego zmierzam) czy to nei byłoby tak ze strażnicy mogliby bardzo ucierpieć nba tym?
    Jue - a może niech Teia jeszcze na ich drodze stanie i niech sie okaże że muszą jakąś misje odbębnić razem. I np Jue będzie musiał podszkolić swój talent magiczny i Teia mu w tym pomoże, nie raz kopiąc mu tyłek? :D Podwójne upokorzenie - został pobity i do tego przez babę! xDDD

    OdpowiedzUsuń
  4. tak samo jak Hale jestem zaintrygowana zdolnościami Tei i nie tylko jej ale ogólnie czarownic :D Każda ma inne umiejętności czy też mają podoobne ale różnią się siłą działania magii (w zależności od poziomu mocy)? Fascynuje mnie ta rasa :D

    Hm... odnoszę wrażenie, że Lan jest zazdrosna (może to przez tę ich więź...) w każdym razie mam wrażenie, że jest zazdrosna o czarownicę i o to, że Jue postanowił jej pomóc. HA! a jednak :D


    Czy to, że Retha wypycha na zewnątrz jest spowodowane tym, że.... odzyskał łaskę? :) czyli co, jedyny sposób, aby Reth mógł wejśc do tego pomiestrzenia to połaczenie z Jue? :) no, ale przynajmniej mogą to obejśc hehe :D gorzej by było, gdyby Zero był wypychany :P Przecież z Lan się nie połączy :D

    Nie rozumiem czemu Zero wszystkim działa na nerwy? Przecież jest taki zabawny! ;]

    O SHIT! to się porobiłO! :X Dobrze, że Hale był przygotowany, ale co z Lan? ona jest zupełnie bezbronna! :x (chyba, bo w sumie nie wiem jakie umiejętności posiadła w ciągu tego roku nieobecności pod okiem wspaniałej emerytowanej łowczyni :D )

    O, Lan też jest przygotowana :D ale jak ona sobie poradzi w walce na dystans dysponując sztyletem? :O *myśli*

    wow, wspaniała walka! ;-) dali radę! :D szkoda, że odmieniec nie był źródłem całego zamieszania, bo mieliby już spokój, ale wiem, że z Tb Limeciaku nigdy nie jest tak łatwo! ;]

    Czy mówiłam, że uwielbiam Retha? Genialna postać! ;] ciekawe jakby zareagowal, gdyby Jue zemdlał z powodu tego niedźwiedziego uścisku? hahaha :D

    o kurde! spaliłaś Zero brwi! Nie do wybaczenia! :P

    Hehe ciekawe czy jeszcze kiedyś spotkają Teię :D w sumie widze już walkę dobra ze złem, stworki przywołane przez tych złych i zjednoczenie sił tych dobrych :D ale to chyba banał :D szkoda, że więcej nie dowiedzieliśmy się o czarownicach, ale nie tracę nadziei! może kiedyś jeszcze o nich napiszesz i bardziej szczegółowo! ;-) Buziak!

    PS.: a rozdział znowu zbyt krótki! ;P za szybko go przeczytałam! :P


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się jakoś wcisnąć w przyszłe rozdziały, czemu czarownice są inne niż wiedźmy. Wiem, że o wielu wątkach zapominam, ale to rzeczywiście jest ważne, więc postaram się o tym popisać.
      No oczywiście, że Lan jest zazdrosna! Kto by nie był haha :D

      Oj tam. Są wypychani i tyle, nie filozofujmy :D To był pomysł Mai, z którego skorzystałam. Wytłumaczenie miało być takie, że tam za dużo magii było na dole, ale nie wiem, jak to działa ;p

      Hehe, ba! Właściwie szkoda, że tylko Jue mógł korzystać z magii (swojej własnej, nie Retha), ale taki był wynik wypychania strażników :D Ale też uważam, że całkiem nieźle wyszło, choć krótko. Ale, jak już wspominałam, byłam zmęczona i szłam na skróty.

      Ba! Spaliłam brwi i się nie przejmuję. Dobrze, że tylko brwi. I trochę opaliłam rzęsy. Ale! Przecież to się mogło skończyć o wiele, wiele gorzej! ;p Tymczasem możesz na pocieszenie podziwiać wspaniałość Retha! Ot co!

      Oczywiście, że Teia jeszcze się pojawi1 Nieraz! W końcu to postać, o której rozmawiałyśmy wcześniej. Zobaczysz, jeszcze zdąży ci się znudzić :))

      Ech, ja nic nie poradzę na te rozdziały, taki mi wychodzą! :D

      Usuń