poniedziałek, 2 września 2013

[ME] Prolog

Ośrodek Przymierza
System Argos Rho, planeta Tuntau
Rok 2190

Doktor Juli Rakovsky biegła korytarzem najszybciej, jak mogła. Poły fartucha, który miała na sobie, powiewały z każdym stawianym przez nią krokiem. Nie chcąc tracić czasu, już w biegu zakładała gumowe rękawiczki. Pager przyczepiony do jej paska wydawał z siebie żałosne, piskliwe odgłosy, które chwilę temu postawiły ją na równe nogi. Wiadomość, którą otrzymała, natychmiast dodała jej energii. Porzuciła więc badania nad strukturą nowego DNA i skierowała kroki do laboratorium. Notatki mogła uzupełnić później. 
Najpierw odwiedziła techników odpowiedzialnych za monitorowanie pracy całej aparatury, która znajdowała się w ośrodku, a było jej co najmniej kilka ton. Doktor Rakovsky doskonale pamiętała dzień, w którym cały sprzęt został przywieziony do bazy na Tuntau. Maszyny transportujące i montujące hałasowały cały dzień, aż w końcu pod wieczór dostarczono naukowcom najważniejszy element tej operacji: fiolkę z zachowanymi fragmentami DNA obiektu, który mieli odbudować od podstaw. Fiolka została przetransportowana w czarnej walizce zamkniętej na kod cyfrowy, który - przy pierwszej nieudanej próbie złamania go - wywołałby eksplozję o sile atomowej. Trzej faceci w kombinezonach i hełmach zakrywających ich twarze rozbroili zamek, po czym oddali fiolkę w ręce głównodowodzącego ośrodkiem. Ten z kolei kazał wszystkim natychmiast zająć stanowiska i wziąć się do roboty. 
Maszyny pracowały już przez pół roku. W jeden miesiąc udało im się odbudować szkielet, ale cały układ szkieletowy wraz ze stawami i więzadłami wymagał więcej czasu i pracy. Maszyny jeszcze nigdy nie były tak precyzyjne, ale i tak odbudowa człowieka nie była łatwym zadaniem. 
Wszyscy jednak się tego podjęli, kiedy usłyszeli, kogo mają wskrzesić z martwych. Żeby usprawnić proces, podzielili się na grupy zajmujące różnymi układami. Najliczniejszą grupę naukowców stanowiła oczywiście ekipa odpowiedzialna za hodowlę narządów wewnętrznych i delikatnej tkanki. Te części wymagały najwięcej pracy i skupienia, dlatego też do tego projektu zgłosili się najbardziej cierpliwi naukowcy, gotowi zarwać dwie noce z rzędu, by skończyć pracę.
Na początku spierano się, czy po prostu nie pozwolić na wyhodowanie nowego ciała od zarodka, ale odrzucono ten pomysł po kilku sesjach. Sam proces byłby możliwy, ale przecież nie chodziło o to, by obiekt ponownie się narodził, ale by został odbudowany - by mógł wrócić do akcji z chwilą, kiedy wyjdzie z inkubatora. Poświęcili się więc hodowaniu szkieletu i organów. A kiedy to było gotowe, kiedy złożyli wszystko do kupy, pozwolili maszynom działać. W ciągu kolejnego miesiąca odtworzyli wszystkie układy, pokrywając szkielet organicznym naskórkiem, który udało im się wyhodować w laboratorium dzięki genialnemu umysłowi salariańskiego naukowca, który wraz ze swoją dwuosobową ekipą pracował w osobnym pomieszczeniu i nie kontaktował się z resztą drużyny do czasu, aż nie poproszono go o zaprezentowanie efektów jego pracy. 
Od chwili, gdy płuca i serce zaczęły pracować, wszyscy odetchnęli z ulgą, pozwalając nadziei na sukces urosnąć. Dzięki modyfikacji ich DNA - był to efekt uboczny użycia Tygla, którego energia nie tylko uczyniła ze Żniwiarzy posłusznych obywateli galaktyki, ale i nieocenione źródło informacji o rozwoju cywilizacji - byli w stanie od początku uwierzyć w sukces odbudowy ciała, ale dopiero po uzyskaniu jasnego wyniku zaczęli wierzyć w swoje możliwości. Odcięci od świata zewnętrznego, skupieni tylko na własnym zadaniu, nie mieli pojęcia, jak reszta wszechświata radzi sobie z nowymi możliwościami ciała.
Oni, zamknięci w tej placówce, wiedzieli doskonale, do czego mają użyć nowych możliwości umysłu i ciała. Połączenie DNA z syntetykami sprawiło, że praca przebiegała nadzwyczaj sprawnie. Niektórzy nadal nie potrafili przyzwyczaić się do nowej sytuacji, ale to było lepsze niż toczenie wojny z gigantycznymi robalami czy wyginięcia... Jeśli to była cena, jaką musieli płacić za nowy świat, niech i tak będzie.
Juli w końcu weszła do głównego laboratorium, gdzie działy się wszystkie cuda. Ogromna tuba inkubatora, wypełniona płynem odkażającym, stała po lewej stronie pomieszczenia. Pośrodku, utrzymywany przez sztuczną grawitację w tubie, unosił się w pozycji embrionalnej mężczyzna, z powodu którego to wszystko się działo. Jego usta i nos zakrywała maseczka, dzięki której doprowadzali do ciała tlen. Pokarm wprowadzali za pomocą kroplówki, kiedy nadchodził czas. 
- Doktor Rakovsky, proszę spojrzeć!
Wszyscy w tym pomieszczeniu to byli weterani. Widzieli w swoim życiu wiele. Przeprowadzali eksperymenty, od których nawer Kroganinowi zrobiłoby się słabo, a bohaterom wojennym zjeżyłby się włos na głowie. Znali najgłębsze tajemnice ciała i sposoby na pozbycie się człowieka w sposób niewzbudzający żadnych podejrzeń. Strzegli tajemnic, od których robiło im się niedobrze. 
Ta chwila jednak, kiedy się okazuje, że praca, dla której poświęciłeś niemal rok swojego życia, w końcu przynosi efekty, była nieoceniona. Dlatego też w pomieszczeniu laboratoryjnym panowała nabożna cisza. 
- Otworzył oczy!
Juli tylko skinęła głową. O tym właśnie informowała ją wiadomość na pagerze, którą odebrała dosłownie kilka chwil temu. 
- Czy... Czy ktoś już z nim rozmawiał? Czy on jest świadomy? 
Naukowiec, którego nie znała z imienia czy nazwiska, ani nawet roli, którą w tym wszystkim odgrywał, pokiwał głową. 
- Jest świadomy... i zdezorientowany. Wykazuje oznaki zrozumienia naszej mowy, ale nawet nie próbował odpowiedzieć. 
- Hm... Chyba więc nadszedł czas na to, by zaryzykować transfer wspomnień? Jego umysł przypomina w tym momencie czystą kartkę, więc nie możemy liczyć na pogaduszki filozoficzne z jego strony. 
Juli starała się ukryć podekscytowanie, ale po prostu nie mogła oderwać wzroku od mężczyzny. Wszyscy obecni w pomieszczeniu zdawali się podzielać jej odczucia. 
- Już się połączyliśmy z jego implantem, doktor Rakovsky. 
Juli zamknęła oczy. To była przełomowa chwila, wszyscy to czuli. W pomieszczeniu unosił się bardzo wyraźnie duch ekscytacji. Kobieta wiedziała, że wspomnienie tej chwili pozostanie w jej myślach na zawsze. 
- Przywróćmy komandora Sheparda do stanu sprzed dezintegracji, doktorze Liebers.  

 ***
Chwila odpoczynku od Łowców ;] Muszę pomyśleć nad rozdziałem. Tymczasem postaram się nie wypaść z rytmu.

2 komentarze:

  1. Wiesz co, to co mnie urzeka w twoich opowiadaniach, jest sposób w jaki opisujesz zdarzenia. Jest tak niesamowicie... gładki? prosty, a jednocześnie niebanalny.. wiem ze to brzmi do bani, ale ja jestem prostym fizykiem ^^ generalnie chodzi mi o to, że za każdym razem gdy czytam cokolwiek twojego autorstwa, zanim zaczne czytać i zanim spojrze na autora wiem ze Ty to piszesz, bo nikt nie umie tak opisywać jak ty... Zwyczajnie czarujesz słowami, wiesz? :)
    Hm.. Ciekawa akcja, struktura DNA i na jej podstawie odbudować? Fajna sprawa. Ale mam pytanie. Krwi nie da sie wyprodukować, wiec jak mieli zamiar wypełnić wszystkie wyhodowane żyły czy tętnice tym płynem? No wiesz, jakby wszyscy w ośrodku mieli tę samą grupę krwi to ok, by sie "zrzucili" i by było, ale jak różne to już gorzej.. :/
    Żniwiarze? O.o Dobra, będę musiała głębiej w to opowiadanie wsiąknąć bo nie czaje do konca... MOze później sie dowiem ;p
    kurcze, z czym mi sie kojarzy widok opisany przez ciebie...
    Transfer wspomnień? Kurcze, zmachinizowanie organizmów żywych, nieźle.
    Zaciekawiłaś mnie :D Jak bedzie coś nowego to chętnie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żniwiarze to inteligentna rasa maszyn, które atakują galaktykę co 50.000 lat, żeby pozbyć się istot organicznych i syntetycznych. Stworzyła ich pierwsza rasa w galaktyce, ale zginęła ona od własnego miecza - zostali zmienieni w syntetyczną formę życia. Żniwiarze twierdzą, że unicestwienie zaawansowanych cywilizacji jest konieczne, by zakończyć chaos w galaktyce spowodowany przez konflikty pomiędzy istotami organicznymi a syntetykami.
      Uff. Co do krwi to nie wiem. Akcja dzieje się w przyszłości... Może odnaleźli już sposób na to, by wytworzyć krew :D Ja głęboko w to wierzę.
      Hm... widok? Ghost in the shell? :D

      Usuń